11 maja 2015

[18] Przypomnieć zapomniane – „Kiedy zapomnisz”

Autor: Jennie Shortridge
Liczba stron: 423
Wydawnictwo: Znak
Język oryginału: amerykański



Jennie Shortridge pochodzi z Dakoty Północnej w Stanach Zjednoczonych. Urodziła się w 1959 roku w trzecim co do wielkości mieście w tym stanie, Grand Forks. Swoją pierwszą książkę, „Riding with the Queen” (niepublikowana w Polsce) wydała w 2003 roku. Poza nią na koncie ma jeszcze pięć publikacji, a ostatnią z nich, jedyną wydaną w Polsce, jest „Kiedy zapomnisz” (ang. Love Water Memory).

Lucie, która po kłótni z narzeczonym przed ośmioma dniami nie wróciła do domu, zostaje odnaleziona w Zatoce San Francisco, około 1300 kilometrów od domu. Otępiała, zagubiona stoi po kolana w wodzie, a w głowie ma totalną pustkę. Nie wie, kim jest, gdzie się znajduje ani jak tam trafiła. W szpitalu okazuje się, że Lucie cierpi na rzadką chorobę zwaną fugą dysocjacyjną, która powodowana jest przez silny i nagły wstrząs emocjonalny. Gdy Grady, jej narzeczony, przylatuje aż z Seattle, aby zabrać Lucie do domu, kobieta go nie poznaje. Ze względu na to, że Grady udowodnił swój związek z Lucie oraz na to, że Lucie nie ma żadnej rodziny, para wraca do Seattle. Oboje mają nadzieję, że gdy kobieta wróci do swojego dawnego życia, odzyska pamięć. Szukają także przyczyny, która spowodowała w Lucie taki wstrząs. Co stało się w przeszłości? Czy ludzki umysł sam wybiera to, co chce pamiętać? I czy Lucie i Grady'emu uda się odbudować związek w obliczu tak strasznej choroby?

„Kiedy zapomnisz” zapowiada się naprawdę dobrze i przez pierwszą połowę książki rzeczywiście nie ma na co narzekać. Fabuła opiera się na próbach odnowienia miłości, jaka łączyła Grady'ego i Lucie przed jej zaginięciem, próbach odzyskania pamięci i rozszyfrowania zagadki z przeszłości, która wydaje się mieć kolosalne znaczenie i może być przyczyną choroby. Wszystko to jest tak interesujące, że powieść się wręcz połyka. Czytanie napędza ciekawość, czy Lucie i Grady'emu się powiedzie. W myśli i emocje poszczególnych bohaterów można łatwo się wczuć, gdyż narracja prowadzona jest naprzemiennie przez Lucie, Grady'ego i Helen, jedyną krewną Lucie. Widać więc, jak wiele cierpienia kosztuje to Grady'ego, który mimo że widzi ukochaną, ma wrażenie, że nie jest to już ta sama osoba, ponieważ bardzo różni się od tej Lucie, z którą chciał się ożenić. Z kolei ze strony Lucie można wyraźnie odczuć ciekawość, która każe jej dążyć do dawno zapomnianej przez jej umysł tajemnicy. Taka obustronna narracja dobrze działa na zrozumienie książki i ustosunkowanie się do obu osób.

Wszystko jednak w pewnym momencie bierze w łeb. „Kiedy zapomnisz” z dobrze zapowiadającej się książki, która może odsłonić tajemnice i przebiegłość ludzkiego umysłu, zmienia się w zwykły, tandetny... romans? melodramat? Lucie chce zbliżyć się do Grady'ego, bo przecież był – jest? – jej narzeczonym. Czy to nie wygląda tak, jakby pchała się do łóżka nieznajomemu facetowi? Niestety wygląda. Powieść na tym traci, i to sporo. Przede wszystkim bardzo ją to odrealnia. Trudno jest mi sobie wyobrazić, aby osoba dotknięta amnezją zachowywała się w ten sposób.

Tracą też bohaterowie. Na początku jest naprawdę dobrze – Lucie jest zagubiona, wystraszona, ale też niesamowicie ciekawa swojego życia, zaś Grady bardzo cierpi z powodu utraconej miłości (przecież dla nowej Lucie jest zwykłym nieznajomym) i stara się zachować dystans. Potem wszystko się psuje. Cóż, są jeszcze bohaterowie drugoplanowi. Poza ciotką Helen nie odgrywają zbyt ważnej roli, ale nawet postaci epizodyczne mają swoje zadanie do spełnienia. Są to przede wszystkim sąsiedzi Lucie, którzy zdradzają to, jakim człowiekiem Lucie była przed chorobą.

Poznawanie przyczyny utraty wspomnień jest najciekawszą rzeczą w tej powieści. Okazuje się, że człowiek nie jest do końca swoim panem – szokujące wydarzenia, silne emocje są w stanie zmusić jego umysł do tego, aby zepchnął je na bardzo daleki plan, aby udawał, że ich nigdy nie było. Jest to bardzo ciekawy temat, ale jego potencjał nie został do końca wykorzystany w „Kiedy zapomnisz”. Wielka szkoda.

Książka – poza dobrą ceną – przyciągnęła mnie napisem na czwartej stronie okładki. Ponoć jest to idealna lektura dla fanów „I że cię nie opuszczę”. Oglądałam ten film, raz w kinie, raz na kilka dni przed przeczytaniem tej książki (poszłam za ciosem i stwierdziłam, że po filmie to idealny moment na tę pozycję). Bardzo go lubię. Ale między „Kiedy zapomnisz” a „I że cię nie opuszczę” jest jedna, zasadnicza różnica, która działa na niekorzyść dla książki. Fabuła powieści jest wymyślona, to czysta fikcja, zaś film jest oparty na prawdziwej historii. Czuć to wyraźnie. Inne są zachowania kobiet, które utraciły pamięć i niestety mniej realnie wypada Lucie. Nie chcę jednak powiedzieć, że książka jest zła. Dla fanów takich dramatycznych historii przeplatanych romansem, w których miłość zwycięża wszystko – to faktycznie idealna lektura. Ja jednak wolę pozycje bardziej zbliżone do rzeczywistości, dlatego „Kiedy zapomnisz” uważam za książkę dobrą, ale na pewno nie wybitną.

Ocena: 6/10

4 komentarze:

  1. Uch, jakoś ta wersja romansowo- melodramatyczna mnie odstręcza. A taką miałam ochotę na książkę! Przecież nie będę jej czytać tylko do połowy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że tylko połowa jest dobra. Sama nie wiem, mam wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe streszczenie , potrafisz zachęcić do lektury
    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale mam nadzieję, że to mimo wszystko recenzja, a nie streszczenie :D

      Usuń