5 czerwca 2015

[21] Japońskie usługi towarzyskie – „Szklane gejsze”

Autor: Susanna Quinn
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal (Wydawnictwo W.A.B.)
Język oryginału: angielski




Ci, którzy choć trochę zainteresowani są kulturą Japonii, zapewne zdają sobie sprawę z tego, że tamtejszy rynek – najłagodniej to nazywając – usług towarzyskich jest znacznie bardziej rozbudowany i zupełnie różny od europejskiego. To zupełnie inny świat, w którym granice majaczą gdzieś tylko na horyzoncie lub w ogóle nie istnieją. Kluby hostess nie mają nic wspólnego z pracą, jaką wykonują gejsze. To inny, niższy poziom, ale bardzo opłacalny. To właśnie pieniądze zwabiają młodą Stephanie, która przybywa do Tokio, aby zarobić na studia aktorskie. Koleżanki, które zna ze szkoły, obiecują jej pracę hostessy, łatwą i przyjemną, a przy tym dobrze płatną. Stephanie nie spodziewa się jednak tego, że prawda wygląda zupełnie inaczej. Młoda Brytyjka bardzo szybko dowie się, jak niebezpieczna i wyniszczająca jest praca hostessy w Tokio, mieście, w którym rynek erotyczny nadal kwitnie. Czy stanie się tytułową szklaną gejszą?

„Szklane gejsze” to książka, z którą mam niemały problem. Temat, jaki poruszyła autorka, Susanna Quinn, jest tematem dość trudnym, w którym łatwo o przekłamanie, pokazanie czegoś w zły sposób. Wydaje mi się jednak, że pani Quinn poradziła sobie z nim bardzo dobrze. Problem leży zupełnie gdzie indziej. Zebranie informacji o rynku usług towarzyskich w Japonii musiało być czasochłonne, co ma odzwierciedlenie w książce. Mam jednak zastrzeżenia co do fabuły. Stephanie przybywa do Tokio i próbuje odnaleźć dwie koleżanki. Z jedną jej się udaje, zaś druga najwyraźniej zniknęła bez śladu. Dziewczyna zamiast zrobić cokolwiek w jakąś stronę, miota się między myślą, że musi odnaleźć koleżankę – powtarzając bez przerwy „Czy widziałeś/aś Annabel?” – a między zapewnieniami koleżanek z pracy, że nic jej nie jest, ponieważ to normalne, że hostessy czasami znikają i zostawiają swoje ubrania oraz inne przedmioty (zazwyczaj dlatego, że znalazły lepszą pracę, lepsze mieszkanie lub mężczyznę). I właściwie cała książka opiera się tylko na tym. Ziewałam od samego początku, ale miałam nadzieję, że Stephanie za chwilę zrobi coś konkretnego. Nic bardziej mylnego. Nie liczcie na to, że cokolwiek się tutaj stanie.

Kłopot mam też z bohaterkami, ponieważ o ile Stephanie jest postacią bardzo źle skonstruowaną i papierową (mało realną), o tyle bardzo podobała mi się Mama-san, właścicielka jednego z klubów hostess, czy też pani Sato, starsza pani, która – wcale nie przesadzam – ratuje życie Stephanie. Obie kobiety są wyraziste, nie zlewają się z innymi postaciami – tak jak to jest w przypadku dziewczyn pracujących jako hostessy – i mają interesującą przeszłość. O Stephanie, prócz tego, że chce być aktorką i ma jakieś blizny na ciele, nie wiadomo praktycznie niczego. Jest zwyczajnie nudna. Czy taka powinna być główna bohaterka?

Nie popisały się też osoby zajmujące się stroną techniczną książki. W „Szklanych gejszach” występują często japońskie wtrącenia, niestety przetłumaczono, o ile dobrze pamiętam, tylko jedno z nich – hai, czyli tak. Czytelnik, który nie jest zainteresowany Japonią, nie będzie wiedział, co one oznaczają.

„Szklane gejsze” mają duży potencjał, ale autorka nie wykorzystała go. Mam wrażenie, że krążyła ciągle wokół tego samego, jak pies goniący za swoim ogonem, ale nigdy tego porządnie nie złapała. Na pewno chciała pokazać, jak wygląda praca w japońskich klubach hostess, opowiedzieć trochę o historii rynku erotycznego, który w Japonii, trzeba przyznać, ma bogatą przeszłość – te dwie rzeczy nawet jej się udały. Jednak myślę, że lepiej byłoby, gdyby napisała książkę z gatunku literatury faktu, ponieważ „Szklane gejsze” jako powieść w ogóle się nie sprawdzają. Fabuła jest zwyczajnie nudna, podobnie jak główna bohaterka. Całość ratują trochę inne postaci oraz ciekawe, myślę, że wiernie oddane tło historyczne.

Ocena: 5/10

4 komentarze:

  1. Uwielbiam książki o Japonii i co nieco o życiu hostess słyszałam. Pewnie gdyby ta książka wpadła mi w ręce, to bym przeczytała, ale te słabe strony, o których piszesz... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam mocno zaciekawiona, bo interesuję się Japonią ogólnie. Ale... no nie wiem, może jestem zbyt wymagająca xD Jako powieść mnie znudziła, niestety.

      Usuń
  2. Kupiłem tą książke w Kauflandzie za 10zł.Spodobała mi się okładka i tytuł, ponieważ uwielbiam film Wyznania Gejszy.Było dużo innych książek w koszyku ale ta miała w sobie coś przyciągającego ta biel kontrastująca z czerwienią od razu przywodzi na myśl "kwitnącą wiśnie".Musze przyznać, że trafiła mi się całkiem ciekawa lektura, dowiedziałem się co nieco o "japońskim świecie płatnej miłości" jednak jak autorka wpisu wspomniała fabuła nie porywa, momentami miałem wrażenie jakbym czytał scenariusz do odcinka Pierwszej Miłości, ale takiego dobrego odcinka zapadającego w pamięci.

    OdpowiedzUsuń