26 lutego 2016

[56] Książka-podróż – „W krainie kolibrów”

Autor: Sofia Caspari
Tytuł oryginału: Im Land des Korallenbaums
Ilość stron: 632
Literatura: niemiecka
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Saga argentyńska (tom 1)
Moja ocena: 9/10
Wyzwania:
  • 52 książki 2016
  • przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 3,8 cm)
  • wyzwanie czytelnicze 2016: punkt 25. Książka z okładką w kolorach zimy, wiosny, lata lub jesieni (kolory wiosny)
  • Klucznik
  • Czytam Opasłe Tomiska
Nauczyła się kochać go ze strachu. Zrozumiała, że nigdy nie może mu się sprzeciwić i nie ma już własnej woli. Przestała być piękną Elisabeth, stała się żoną Heinricha. Nikim więcej. I wiedziała o tym. Nigdy nie potrafiłaby od niego uciec. I wcale nie chciała.


Sofia Caspari, a właściwie Kirsten Schützhofer, to niemiecka pisarka urodzona w 1972 roku. Jest autorką tzw. sagi argentyńskiej, do której inspiracją były jej długie podróże po Ameryce Środkowej i Południowej, a w szczególności długi pobyt w Argentynie. Poza trzema książkami, które ukazały się w ramach tej sagi, Sofia Caspari ma na koncie jeszcze jedną powieść, na razie nieprzetłumaczoną na język polski, której akcja ma miejsce tym razem w Brazylii.

Rok 1863. Wsiadając na pokład statku Kosmos, który płynie z Niemiec do Argentny, Anna, Viktoria i Julius nie mają jeszcze pojęcia, że długa podróż ze starego kontynentu do Nowego Świata będzie rzutować na całe ich życie, a ich losy splotą się na zawsze. Anna, była służąca, płynie do Argentyny, w której od roku, w samym Buenos Aires, mieszkają jej rodzice, siostra, bracia i mąż. Przybyli tam, aby zyskać szansę na lepsze życie. Z kolei Viktoria płynie do męża, który mieszka z rodzicami w Santa Celia. Humberto Santos jest synem bogatego właściciela ziemskiego, a więc Viktoria podróżuje w najwyższej klasie i w przeciwieństwie do Anny, nie musi się o nic martwić. Julius ucieka z domu, ponieważ nie ma zamiaru podporządkowywać się ojcu, który już zaplanował jego życie. Pragnie zacząć żyć po swojemu, aby pokazać mu, na co go stać. Zapoznaje ze sobą Annę i Viktorię, dzięki czemu we trójkę długa podróż mija im w przyjemnej atmosferze. W międzyczasie Anna spostrzega, że wpadła Juliusowi w oko. Po dobiciu do Nowego Świata rozstanie jest bolesne, Anna jednak stara się o tym nie myśleć. Wraca do rodziny, do męża. Nie wie, że w domu czekają ją złe wieści oraz że los jeszcze niejednokrotnie zetknie ją z dwójką współtowarzyszy podróży.

Anna spojrzała przez bulaj, z którego roztaczał się rozmyty widok na morze. Argentyna, Kraina Srebra – czy to nie brzmi jak obietnica? Ale co się za nią kryje? Co ta ziemia naprawdę im przyniesie?

Jak już wspomniałam, akcja „W krainie kolibrów” ma miejsce w Argentynie. Sofia Caspari przenosi czytelnika do świata, którym sama się zachwyciła i który sama pokochała. Jej wielkie upodobanie do Ameryki Południowej, a w szczególności właśnie tzw. Krainy Srebra, widać w każdym, najdrobniejszym opisie. Czytelnik razem z bohaterami poznaje ten kraj zarówno pod względem wyglądu, jak i pod względem historycznym czy też kulturowo-społecznym. Tak jak dla nich, imigrantów z Niemiec, wszystko jest nowe, niezwykłe, inne i w pewien sposób egzotyczne dla nas, Europejczyków – począwszy od pór roku występujących tu odwrotnie niż w Europie, przez piękne krajobrazy, zwłaszcza pamp, na których rosną różne, nieznane nam rośliny i po których chodzą zwierzęta znane tylko z nazw, aż po potrawy argentyńskie czy kultury wielu indiańskich plemion. „W krainie kolibrów” to przede wszystkim cudowna podróż po Nowym Świecie, oderwanie się od kultury europejskiej i zetknięcie się z całkiem nową rzeczywistością, stanowiącą coś zupełnie odmiennego od tego, co dotąd znaliśmy. Sofia Caspari daje czytelnikowi sporą dawkę argentyńskiego klimatu, sprawiając, że może on chociaż w myślach zasmakować tego świata.

Niezwykła jest także kreacja bohaterów. Przede wszystkim czytelnik otrzymuje szeroki wachlarz świetnie wykreowanych, wyraźnie i mocno zarysowanych oraz wcale nie tak jednoznacznych postaci. Trójka głównych bohaterów, Anna, Viktoria i Julius, to trójka różnych osobowości. Anna to silna, stanowcza kobieta, która jednak czasem zbytnio kieruje się własną dumą i ambicją, nie zważając ani na swoje, ani na czyjeś uczucia. Viktoria to przyzwyczajona do luksusu, jakiego doświadczyła u Santosów, kobieta, która z początku lubi czerpać z życia wyłącznie to, co przyjemne, lecz z czasem dojrzewa i da się zauważyć w niej wewnętrzną przemianę. Natomiast Julius to ciekawy, stały w uczuciach, ale raczej wycofany człowiek, który jednak potrafi być silną podporą dla kobiety. Bardziej jednak zdumiewa ilość wspaniałych postaci drugo-, a nawet trzecioplanowych. Było ich bardzo dużo, ale chciałabym wspomnieć o dwóch. Po pierwsze ogromnie podobała mi się kreacja – zaznaczam: kreacja, nie sam charakter – matki Humberto Santosa, doñy Ofelii. Jest to kobieta, która w życiu kilkukrotnie doznała dużego rozczarowania, co wydaje się rzutować na jej osobowość w chwili poznania jej przez czytelnika. Jest to bowiem osoba bardzo zaborcza i zazdrosna, ale nie o swojego męża, lecz o własnego syna. Nie akceptuje Viktorii ani żadnej kobiety, która kręci się wokół Humberto. Wydaje się wręcz psychopatyczna w swoim zachowaniu wobec wszelkich osób, które próbują odebrać jej syna – lecz poza tym, że ten problem wraz z rozwojem akcji tylko się nasila, nic więcej nie powiem. Drugą zaś postacią jest Eduard, starszy brat Anny. W pewnych momentach do złudzenia przypominał mi XIX-wiecznego, argentyńskiego Ojca Chrzestnego i taka kreacja również niesamowicie przypadła mi do gustu. Wracając jednak do ogólnego spojrzenia na bohaterów – Sofia Caspari stworzyła ich naprawdę sporą ilość, jednak zadbała o to, aby każdy był zupełnie inny, przez co przy czytaniu nie powinno się mieć żadnego problemu z zapamiętaniem, kto jest kim.


- Jesteśmy Niemcami! - ryknął. Zapamiętajcie to sobie, baby! Niemcami! I jemy niemieckie potrawy!

Skoro jednak głównymi bohaterami są niemieccy emigranci, poszukujący w Argentynie lepszego, bardziej dostatniego życia – co w tamtych czasach nie było czymś szczególnie dziwnym, gdyż napływ białej ludności do Ameryki Południowej był spory – ważną rolę odgrywa tu wątek przystosowania się do nowych warunków. I bynajmniej nie chodzi mi teraz o warunki klimatyczne, ale o warunki społeczne. „W krainie kolibrów” bowiem podejmuje temat odnalezienia się w nowym, zupełnie innym miejscu, kulturze i społeczeństwie. Najsilniej widać to na przykładzie ojca Anny, który zresztą wypowiada powyższe słowa. Mimo że przecież zgodził się na podróż do Argentyny, nie potrafi zapomnieć o swoim pochodzeniu. Jego korzenie są w Niemczech, co właściwie przez cały czas podkreśla, nie zamierza więc udawać, że jest inaczej. Nie umie przystosować się do nowego klimatu, nie chce poznać kultury argentyńskiej. Zamyka się na nowy kraj, myślami nadal pozostając w starym. Problemy z wejściem w nową kulturę, w nowy świat widać także na przykładzie innych postaci, np. Anny lub Viktorii. Jednak ich podejście jest inne – mimo że tęsknią za krajem, z którego pochodzą, rozsmakowują się w kulturze Argentyny, odnajdują w niej fascynujące rzeczy, a przede wszystkim są na nią otwarte.

Santosowie zawsze byli majętni. Czasami czuł, jak gdyby pieniądze po prostu lepiły mu się do rąk. Choć w zasadzie nie miały żadnego znaczenia. Zawsze było wiadomo, jak je zdobyć i zatrzymać. Nie należało przy tym okazywać słabości. Pracownicy nie powinni zbyt wiele zarabiać, ale należało ich traktować po ludzku. Trzeba mieć świadomość, że pieniądze da się zarabiać zawsze, zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny czy niepokojów, w sposób uczciwy, ale czasem można też popatrzyć na coś przez palce. Santosowie szybko zrozumieli na przykład, że przemyt to źródło pokaźnych dochodów, więc nigdy z niego nie zrezygnowali. Nie można mieć skrupułów, kiedy chce się do czegoś dojść.

Fałszem byłoby stwierdzenie, że pierwsza część sagi Sofii Caspari jest powieścią tylko i wyłącznie o miłości. W rzeczywistości wątki miłosne są tutaj nienachalne i ukazane na równi z innymi – np. ze wspomnianym wyżej problemem odnalezienia się w nowym miejscu, lecz także z wątkami pełnymi intryg i spisków. Mamy więc na przykład cofnięcie się do lat młodości pokolenia rodziców Anny i Viktorii, co głównie obraca się wokół mniej i bardziej namiętnych oraz szczęśliwych historii miłosnych, które jednak pełne są również zawodu, bólu i rozczarowań. Jest świetnie poprowadzona intryga Ofelii Santos i Humberta, o której jednak za wiele Wam nie powiem, ponieważ rozwija się bliżej końca niż początku. Jest także tematyka przestępczości, która również staje się bardzo ważna pod koniec książki. Ponadto autorka w świetny sposób przybliża historię i kulturę plemion indiańskich, które akurat w opisywanych czasach toczą walkę z białą ludnością, starającą się wyprzeć ich z należących do nich terenów. „W krainie kolibrów”, jak widać, to kopalnia wątków i motywów – jednak wszystko jest odpowiednio wyważone, nie ma się wrażenia przesytu, nic także nie wychodzi zbytnio przed szereg. Jest to bowiem książka przede wszystkim o życiu.

Tym, co nieco przeszkadzało mi odbiór książki, było dość duże rozwleczenie w czasie, a może nie tyle samo to, ale niekiedy wielkie przeskoki czasowe. Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni około trzynastu lat, a sama powieść podzielona jest na kilka części, gdzie każda z nich opowiada o pewnym wycinku czasu. Czasami jest to rok, czasami kilka miesięcy. Ale między jedną częścią a drugą potrafiły być nawet trzy lata przerwy. Oczywiście autorka zadbała o to, aby poinformować czytelnika, co działo się przez ten czas, jednakże nie zawsze było to dla mnie przyjemne w odbiorze – czasami miałam wrażenie dużego skrótu.

Podsumowując, „W krainie kolibrów” to po pierwsze świetny debiut, a po drugie świetny początek sagi. To przede wszystkim książka-podróż, która zabiera czytelnika na wycieczkę po Argentynie. To także książka wielowątkowa, wcale nie tylko o miłości, chociaż z miłością cały czas obecną, wplecioną jednak w nienachalny, przyjemny sposób. To również książka ze świetnymi postaciami, które mimo swojej liczności nie stają się jedną, wielką szarą masą postaci, ale wyróżniają się na tle pozostałych. Myślę, że saga Sofii Caspari jest kawałkiem bardzo dobrej literatury, a przynajmniej taką mam nadzieję. Przekonam się o tym już wkrótce, gdyż w kolejce czekają druga i trzecia część. Z czystym sercem mogę Wam polecić „W krainie kolibrów” – jestem pewna, że to nie tylko książka dla kobiet. Mężczyźni również znajdą tu coś dla siebie i wcale nie będą się nudzić.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte! :) 
http://otwarte.eu/

W krainie kolibrów | W krainie srebrnej rzeki | W krainie wodospadów

9 komentarzy:

  1. Jestem już po lekturze dwóch tomów tej sagi. Dzisiaj będę czytać trzeci tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony zazdroszczę, z drugiej wręcz przeciwnie. Chcę się dowiedzieć, co się wydarzy w drugim i trzecim tomie, ale nie chcę tak szybko kończyć tej sagi. :D

      Usuń
  2. Osobiście najbardziej zostałam zainteresowana tym zderzeniem kultur - Niemcy przyjeżdżający do Argentyny, szczególnie Ci starsi, którzy muszą się dostosować, przyzwyczaić. To bardzo ciekawy wątek i świetnie autorka nie skupia się jedynie na wątku miłosnym.
    A co do rozwleczenia to też za czymś takim nie przepadam, zawsze podejrzewam, że autorka mogła nie mieć pomysłu na ciągnięcie historii, dlatego przeskakuje kilka lat do przodu :P Ale ważne, że dopowiada wydarzenia, które w tym czasie się wydarzyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten wątek też mi się bardzo podobał. Nie jest może jakoś bardzo wyszczególniony, ale raczej potraktowany na równi z innymi, więc w zasadzie dobrze się go obserwuje. A miłość w tej książce jest jakby motorem napędzającym wszystko inne, ale nie gra pierwszych skrzypiec. :> Polecam! :3

      Usuń
  3. Tytuł tej książki obił mi się już o uszy, ale przyznam, że nie spodziewałam się tak wielowymiarowej powieści. Teraz czuję się znacznie bardziej zaintrygowana i to niemal wszystkimi wątkami, o których wspomniałaś, więc na pewno będę pamiętała o tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej jest warta uwagi. Z początku też myślałam, że to będzie książka głównie o miłości, ale nie! I właśnie to jest w niej najlepsze. :>

      Usuń
  4. Do tej pory jakoś się tą książką nie interesowałam, ale przyznam, że zapowiada się interesująco. Chętnie bym ją kiedyś przeczytała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszyscy zachwycają się tą serią - wierzę każdemu na słowo, a mimo to nie ciągnie mnie na razie do powieści Caspari. Widocznie nie nadszedł jeszcze TEN czas... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio coraz więcej o tej serii w internecie :) Nie jestem do końca przekonana, czy to moje klimaty, ale myślę że spróbuję z pierwszym tomem. Dodaję do obserwowanych :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń