1 października 2016

#69 Podsumowanie września 2016 + stosik + TBR październik + podsumowanie pomaturalnych wakacji



1 października nadszedł, więc dobrze wiecie, co to oznacza. Tak, tak, podsumowanie miesiąca. Ale nie tylko! Bo 1 października to ten przykry czas dla studentów (a do tego zaszczytnego grona właśnie dołączam), kiedy kończą się wakacje, tak więc podsumuję sobie też krótko najdłuższe wakacje w życiu, bo ponad czteromiesięczne. ;)
PS Nie wierzę, że to już za mną... :(


Poprzednie dwa miesiące były dla mnie rekordowe pod względem czytelniczym, w tym poddałam się trochę lenistwu (choć też nie do końca, bo do pierwszej połowy września intensywnie poszukiwałam pokoju do wynajęcia i ta żmudna robota odbierała mi wszystkie siły -_-). Niemniej jednak nadal mogę być zadowolona ze swoich wyników, a oto one:

8 książek to i dużo, i mało. Ale ja cieszę się, że i tak udało mi się tyle przeczytać, bo do pierwszej połowy miesiąca miałam „na koncie” zawrotną ilość dwóch (no, i może pół) książek. Potem na szczęście nadrobiłam. 
Pierwszą ważną sprawą, o której zapomniałam napisać ostatnio, jest to, że w związku z ukończeniem wyzwania 52 książki 2016 postanowiłam nie spoczywać na laurach i postawić sobie kolejne wyzwanie: to znaczy poszerzyć to poprzednie o dodatkowe 26 książek. Słowem: 52 książki 2016 ewoluowało w 78 książek 2016. Czemu 78?!, spytacie. Odpowiedź jest niezwykle prosta i mało zaskakująca (uwaga, trochę matematyki na blogu książkowym) – 78:52 = 1,5 lub, jak ktoś woli, 52*1,5 = 78. Czyli prościej mówiąc: wychodzi półtorej książki na tydzień w całym roku. Skoro wyzwanie 52 książki zakłada czytanie jednej książki na tydzień, to postanowiłam pójść o krok dalej. Tylko że zdałam sobie sprawę z tego, że nie mam szans, żeby przeczytać 104 książki w rok, tak aby wychodziły dwie na tydzień. Więc cofnęłam się o pół tego kroku i postanowiłam czytać po półtorej książki na tydzień. Ot, i cała filozofia. :D
A druga ważna sprawa – książki mnie przerosły. Znaczy – przerósł mnie stosik, który utworzyłby się, gdybym ułożyła wieżę ze wszystkich książek, które dotąd przeczytałam w tym roku. W związku z tym ukończyłam wyzwanie przeczytam tyle, ile mam wzrostu (160 cm) i jestem z siebie niezwykle dumna, bo podchodząc do tego wyzwania, nie dawałam sobie cienia szansy. :D
A trzecia sprawa – wrzesień był miesiącem book tourów. Przeczytałam aż trzy książki z book touru. I, niestety, jedna z nich okazała się rozczarowaniem. Myślałam też o drugiej, ale porównując ją do tej pierwszej, była jednak lepsza. Cóż, nie lubię takich sytuacji, a zdarza mi się już drugi raz. Niemniej, chcę być z Wami szczera, chodzi przecież o to, żeby w recenzji pisać prawdę. ;) Wkrótce więc pojawią się opinie. I w końcu ruszę tyłek i napiszę recenzje innych zaległych tytułów. Wakacje mnie rozleniwiły, ale coś czuję, że niedługo wrócę do zasady „wszystko jest lepsza niż nauka”. Chciałabym powiedzieć, że zwłaszcza podczas sesji, ale ponoć na moim kierunku nie ma sesji zimowej. :D

A tak prezentują się książki, które przeczytałam w tym miesiącu:


  1. „Nowy Jork”, Edward Rutherfurd – 509 stron (473 w sierpniu), 9/10
  2. „W pustyni i w puszczy”, Henryk Sienkiewicz – 391 stron, 7/10
  3. „Wioska morderców”, Elisabeth Herrmann – 552 strony, 8/10
  4. „Zaryzykuj miłość”, Jay Crownover – 224 strony, 8/10
  5. „Ogień i woda”, Victoria Scott – 386 stron, 7/10 (Book tour)
  6. „Purgatorium. Wyspa tajemnic”, Eva Pohler – 304 strony, 5/10 (Book tour)
  7. „Pęknięte miasto. Biesłan”, Zbigniew Pawlak, Jerzy A. Wlazło – 320 stron, 10/10
  8. „Pozytywka”, Agnieszka Lis – 258 stron, 3/10 (Book tour)
+ „Mitologia japońska”, Agnieszka Kozyra -> 73 strony

Jeszcze trochę cyferek:

We wrześniu pojawiło się osiem postów. (Swoją drogą to jest post nr 150, co mnie niesamowicie cieszy :>). 

Zrecenzowałam książki:

Dodatkowo pojawiły się inne posty:





Stosik

W tym miesiącu nie szalałam, i dobrze. Zdobyłam trzy książki, a oto one:


  1. „Kasacja”, Remigiusz Mróz – zdobycz przykasowa w Empiku, za pół ceny :)
  2. „Eleonora i Park”, Rainbow Rowell – również Empikowa zdobycz, tym razem ze strony internetowej, też za pół ceny :)
  3. „Trawers”, Remigiusz Mróz – wygrana w instagramowym konkursie u @ksiazkowa_obsesja, serdecznie zapraszam do Marty, bo ma zacnego instagrama <3 i oczywiście dziękuję jeszcze raz za książki, jeśli to czyta :)
TBR



Najpierw słówko o poprzednim To Be Read. Miałam przeczytać „Wioskę morderców” i „Wichrowe wzgórza”, jednak udało mi się przeczytać tylko pierwszą z tych książek. Czuję się jednak usprawiedliwiona, bo zawaliły mnie book tourowe książki, czego nie przewidziałam; były aż trzy, a czwartą zaczęłam wczoraj. Tak więc „Wichrowe wzgórza” przechodzą na październik, a ja wylosowałam do tego TBR-u drugą książkę i jest to „Chłopiec którego nikt nie kochał”. Książka na pewno niełatwa, ale postaram się tym razem wywiązać z TBR-u. ;)


Podsumowanie pomaturalnych wakacji

Moje wakacje trwały dokładnie od 17 maja, więc od tamtego momentu liczyłam książki czytane w wakacje. A tak prezentują się wakacyjne wyniki:


Tak więc wakacje pod względem czytelniczym mogę uznać za udane. ;) Ważne jest dla mnie to, że pobiłam wyniki z poprzedniego roku (klik). 

A jak Wam poszedł ten miesiąc? Są tu jacyś studenci, którzy też kończą wakacje? :) Pochwalcie się, co i ile przeczytaliście!

18 komentarzy:

  1. "Wioskę morderców" muszę w końcu przeczytać :D
    Osiem książek to bardzo dobry wynik, także gratuluję!
    Powodzenia na studiach :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę gratuluję wyników, masz z czego być dumna! Ja nadal wypełniam wyzwanie 52 książki w 2016, ale jak mi się uda to będę skakać z radości (nigdy nie czytałam tak dużo jak w tym roku!).
    Ja już niestety nie studentka, bo po obronie, teraz zaczyna się życie człowieka pracującego, ciekawe jak mi będzie szło.
    "Wichrowe wzgórza" mi się średnio podobały, ale chyba muszę do nich wrócić, bo mogłam być za młoda na tę książkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam tak samo w zeszłym roku, to był taki przełomowy rok, gdy zaczęłam czytać te 52 książki rocznie, więc wiem, jaka to duma i radość. <3
      Ach, to teraz się zacznie. :D Prawdziwe, dorosłe życie, na pewno się cieszysz. :D
      Ja się trochę obawiam "Wichrowych...", bo z tych takich XIX-wiecznych romansów czytałam tylko "Rozważną i romantyczną" i tak... no nie powiem, że mi się nie podobało, ale szału nie było, przeczytałam i, szczerze, zapomniałam. :D

      Usuń
  3. Nie czytamy przecież na wyścigi, 8 książek to bardzo dobry wynik! ♥ Ja niestety studia już skończyłam, ale teraz miałam wolny tydzień ze względu na chorobę. Od poniedziałku niestety wracam do pracy ;) A za mną 11 książek we wrześniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, dobrze, że przypominasz, to nie wyścig. :D (Chyba że z samym sobą :D). Jesień = choroba, ja tylko czekam, aż mnie dopadnie. :P Powodzenia w pracy, pewnie się nie chce po takim tygodniu przerwy. ;)

      Usuń
  4. Ja chcę przeczytać "Wioskę morderców"! Ale kiedy?! Chyba w kolejnym życiu :D Ogień i wodę, Kacasje i Trawers czytałam. Życzę powodzenia w kolejnym miesiącu! 💜
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się takie kolejne życie. :D A książkę bardzo polecam, jak nadrobię zaległości i pozbędę się lenistwa, to zapraszam na recenzję, mam nadzieję, że Cię jeszcze bardziej zachęci. :D I zrobisz to w tym życiu! :P

      Usuń
  5. Świetny wynik! U mnie we wrześniu było gorzej, ale mówi się trudno :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żeby czytać z przyjemnością, a nie się zmuszać. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Gratuluję wspaniałych wyników!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję wyniku! U mnie we wrześniu było zdecydowanie gorzej - niby siedem książek, ale w tym trzy chudzinki :/ Wiadomo - szkoła żyć nie daje, zwłaszcza że to ostatnia klasa gimnazjum i nauczyciele dostali hopla na punkcie egzaminu gimnazjalnego -,-'
    „Wioska morderców” *.* Od dawna (czyli mniej więcej od filmiku Maji K. na jej temat) poluję na tę powieść, ale jakoś ostatnio o niej zapomniałam :/
    Powodzenia na studiach! Z czystej ciekawości: Jaki kierunek?

    Pozdrawiam cieplutko i życzę zaczytanego października!
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, egzamin gimnazjalny... Powiem Ci szczerze, że jak teraz mam porównanie matura a egzamin gimnazjalny, to muszę stwierdzić, że do egzaminu praktycznie w ogóle się nie uczyłam. Ja nie wiem, jak to zdałam i w ogóle jak tak mogłam, że stres mnie nie zżerał i takie myśli w stylu "nic nie wiem, nic nie umiem, nie zdam", bo tak miałam przed maturą. xD Ale to ważna rzecz, więc warto czasem odłożyć książkę i się pouczyć - choć z drugiej strony też nie przesadzajmy, trochę radości z życia trzeba mieć. :D
      Mnie też bardzo zachęcił filmik Mai i szczęśliwie udało mi się wygrać tę książkę u Anitki. <3 Było warto, chociaż przyznam, że intryga jak dla mnie za prosta i taka oczywista dość... Ale więcej opowiem w recenzji, która ukaże się... tak, ukaże się. Kiedyś. xD
      Dziękuję! :3 Kierunek bez przyszłości, jak to wszyscy mówią, ale mój wymarzony, czyli filologia polska. :)
      Pozdrawiam! <3

      Usuń
  8. Za "Kasację" brać się od razu! Świetna pozycja, o czym się rozpisywałem u siebie i rozpisywałbym się o niej chyba wszędzie, gdzie to tylko możliwe jest! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie od razu, bo mi Mroza zabraknie! :D (Dobra, wszyscy wiemy, że to niemożliwe). Najpierw przeczytam "Trawers", żeby skończyć jedną serię i dopiero potem zacznę drugą. :D Ale Mroza biorę w ciemno, nie trzeba mnie namawiać. :D

      Usuń
  9. Żadnej książki nie czytałam, ale jest to bardzo dobry wynik!
    Mi udało się przeczytać tylko 3, z czego tylko 1 zrecenzowałam na blogu... Aż wstyd.
    Zaczytanego października więc życzę!
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam już takie zaległości, że się wolę nie przyznawać... :D Ale co tam, kiedyś się nadrobi. ;) Nic na siłę!
      Pozdrawiam i również zaczytanego października! <3

      Usuń