16 stycznia 2017

[101] Podróż do XIX-wiecznych Chin – „Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz”

Autor: Lisa See
Tytuł oryginałuSnow flower and the secret fan
Ilość stron: 352
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja ocena: 7/10
Wyzwania:
  • 78 książek 2016 (53/78)
  • przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,1 cm)

Jako dziewczyna słuchaj ojca; jako żona – męża; jako wdowa – syna.


Lisa See to urodzona w Paryżu w 1955 roku amerykańska pisarka pochodzenia chińskiego. Przez wiele lat żyła w Los Angeles w chińskiej dzielnicy. W 1979 roku skończyła studia na Uniwersytecie Loyola Marymount. Obecnie mieszka w Kalifornii z mężem i dwoma synami. Obecnie na koncie Lisy See znajduje się dziewięć książek, w których opisuje chińską kulturę i tradycję z perspektywy kobiet. 

Osiemdziesięcioletnia Lilia wspomina swoje życie. Opowiada o niezwykłym rodzaju więzi, zwanej laotong, którą zawarła, będąc małą dziewczynką, ze swoją rówieśniczką, Kwiatem Śniegu. Jej opowieść to nie tylko historia jej życia oraz przyjaźni z Kwiatem Śniegu, ale także opowieść o tradycjach, kulturze i zwyczajach, jakie panowały w XIX-wiecznych Chinach. A przede wszystkim opowieść o trudnej pozycji kobiet w tamtym czasie.

„Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz” to idealna książka dla osób zainteresowanych obcymi kulturami. Jest to bowiem powieść, która daje świetny obraz XIX-wiecznych Chin – prawdziwa skarbnica wiedzy na temat chińskich tradycji, zwyczajów, rytuałów czy obchodzonych świąt. Wszystko zaczyna się od okropnego zwyczaju krępowania stóp – małe dziewczynki poddawane są zabiegowi, który ma sprawić, żeby ich stopy były idealnie malutkie. Małe stopy to wyznacznik wartości panny, której szuka się męża – im mniejsze stopy, im bardziej zbliżone do pożądanej wielkości siedmiu centymetrów, tym większa szansa na znalezienie dobrej partii, która z kolei dawała awans społeczny. Ten zwyczaj jest właściwie punktem wyjściowym do tego, co opisywane jest później. Czytelnik ma okazję dowiedzieć się, czym jest laotong i dlaczego uważa się tę więź za silniejszą od małżeństwa, poznaje też na przykład różne zwyczaje ślubne, a także wiele, wiele innych.

Nie mniej ciekawym elementem tej powieści jest spojrzenie na pozycję społeczną przeciętnej chińskiej kobiety z XIX wieku. Wiele mówi już samo to, że małym dziewczynkom krępuje się stopy, aby zdobyły jak najlepszego męża. Jednak nawet jeśli którejś uda się znaleźć naprawdę dobrą partię, która da jej awans społeczny, tak naprawdę na niewiele się to zdaj. W tamtym czasie w Chinach kobieta była wartościowa tylko wtedy, gdy rodziła syna – i to takiego, który był na tyle silny, aby przeżyć pierwsze lata (poronienia, rodzenie martwych dzieci czy zgony w pierwszych latach życia były wówczas częste). Jeżeli rodziła dziewczynki, jej pozycja spadała, niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że kobiety rodzące dzieci płci żeńskiej traktowane są gorzej niż psy. Ponadto niezależnie od wszystkiego innego, kobieta musiała usługiwać w domu teściów. Jak widać, jest to więc przekrój przez życie przeciętnej Chinki w XIX wieku. Od najmłodszych lat, kiedy to zaczynają się przygotowania do tego, aby w przyszłości mogła znaleźć męża z jak najlepszego rodu i być dobrą żoną, przez pierwsze lata małżeństwa, kiedy wyczekuje kolejnych dzieci z nadzieją, że okażą się chłopcami, aż po stare lata. 

Mimo że Lisa See poruszyła tak trudne tematy, „Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz” nie jest tylko i wyłącznie książką trudną, smutną i bolesną. Otuchy z pewnością dodaje szeroko rozbudowany i ciekawy wątek laotong – szczególnego rodzaju więzi, jaką połączono Lilię i Kwiat Śniegu. Przyjaźń między tymi dwiema dziewczynkami, a później kobietami, wprowadza do tej książki szczyptę szczęścia i odrobinkę magii. Więź między laotong jest przedstawiana jako silniejsza niż małżeństwo, mogąca przezwyciężyć wszystko, trwająca latami. 

Jeżeli jesteście zainteresowani kulturą chińską lub ogólnie ciekawią Was obce kultury, myślę, że nie będziecie zawiedzeni tą książką. Szczerze ją Wam polecam. Mimo że na początku trudno było mi się w nią wgryźć, bo występowało tu dużo obcych dla mnie kulturowo zwyczajów, kiedy już wciągnęłam się w ten świat, bardzo ją doceniłam. 

6 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo dobrego o tej książce, ale wydaje mi się, że to nie do końca moje klimaty.

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, trzeba jednak lubić taką tematykę. :)

      Usuń
  2. Kultura Chin jest niezwykle intrygująca, ale zarówno też tragiczna i smutna, zwłaszcza dla kobiet. Niestety, nie tylko tam przez wiele lat nie byłyśmy doceniane i spychane na dalszy plan.... Nie mnie, książkę pani Lisy See chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Status społeczny kobiet taki, jak teraz, jest stosunkowo świeży. Nie wszędzie jeszcze się zmienił. :/

      Usuń
  3. Czytałam tę powieść i pamiętam, że wywarła na mnie spore wrażenie. Biedny był wówczas los kobiet i z przerażeniem czytałam o krępowaniu stóp czy bezwzględnemu posłuszeństwu, jakim musiała wykazywać się kobieta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najgorsze było to krępowanie stóp. Chyba nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić. 7 cenymetrów? Przecież to okropnie mało... To musiał być przerażający ból...

      Usuń