8 listopada 2014

[5] Powrót Danny'ego Torrance'a – "Doktor Sen"

 Autor: Stephen King
Liczba stron: 656
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Seria: Lśnienie (tom 2)
Język oryginału: amerykański
Każdy z nas ma swoje dno.



Jeden z największych i najbardziej poczytnych współczesnych autorów powieści grozy, Stephen King, dokonał czegoś, czego spodziewało się niewielu. Z pewnością jednak wszyscy jego stali czytelnicy, czy też ci, którzy poznali historię Dana Torrance'a, z dnia na dzień coraz większą ciekawością, wyczekiwali nowej książki Mistrza Horroru pt. „Doktor sen”.

Daniela Torrance'a mieli okazję poznać ci, którzy sięgnęli po „Lśnienie” (znane również jako „Jasność”), jedną z najbardziej znanych książek Kinga, którą wymienia się obok takich tytułów jak „Carrie”, „Miasteczko Salem” czy „Zielona mila”. Została wydana w 1977 roku jako trzecia powieść w dobytku Kinga. Opowiada historię rodziny Torrance'ów oraz hotelu Panorama, który tylko z pozorów wydaje się być pięknym, ogromnym hotelem, zaś w rzeczywistości skrywa ponure, krwawe tajemnice wydarzeń sprzed lat. Usytuowany w samym sercu wysokich gór w odległości czterdziestu mil od najbliższego miasta coraz mocniej zaciska ręce wokół szyj Jacka, Wendy i Dana Torrance'ów, wypuszczając na światło dzienne postaci, które nie powinny żyć od lat.

Wówczas Daniel ma pięć lat i niezwykły dar, dzięki któremu może odczytywać myśli innych, a także widzi zmarłych. Rodzice jednak nie wierzą mu, kiedy o tym mówi ani wtedy, gdy widzi w pokoju nr 217 panią Massey, która z pewnością nie żyje od dawna. Wkrótce postaci przybywa, a rzeczywiste wydarzenia przeplatają się z tymi, które miały miejsce w przeszłości. I widzi to, choć nieświadomy tego, że nie wszystko jest prawdą, Jack Torrance, ojciec Dana. Stephen King włożył w kreację Jacka cząstkę siebie — obaj toczyli walkę z uzależnieniem od alkoholu. Podstawową różnicą pomiędzy nimi — oprócz tego, że jeden z nich żyje tylko i wyłącznie na kartach powieści — jest fakt, że King okazał się silniejszy od choroby, zaś Jack poddał się jej całkowicie, co wykorzystały upiorne postaci z hotelu Panorama. Przejęły nad nim kontrolę i za wszelką cenę chciały śmierci małego Danny'ego. Jemu jednak, za pomocą tytułowego lśnienia — i Halloranna, kucharza hotelu, również jaśniejącego — oraz jego matce udaje się przeżyć, zaś Jack ginie w płomieniach, w których stanęła Panorama. Dan uważa, że wraz z pożarem hotelu postaci go nawiedzające zginęły, jednak...

Czytając „Doktora Sen”, czytelnik przekonuje się, jak potoczyły się losy Danny'ego i Wendy. Już po przeczytaniu kilku pierwszych stron dowiaduje się, że założenie Dana było błędne, a straszydła z Panoramy o nim nie zapomniały. Autor poświęca kilkadziesiąt stron na zaspokojenie ciekawości czytelnika — ma on okazję przeczytać o tym, jak mały pięcioletni Danny dorasta i zmienia się w trzydziestoparoletniego Daniela Torrance'a oraz jaki wpływ miały na niego wydarzenia w Panoramie.

Okazuje się, że Dan nie jest typem człowieka, którego podaje się jako przykład do naśladowania. Straszliwe przeżycia z dzieciństwa odcisnęły na nim piętno, przez co stał się podobny do ojca. Popadł w alkoholizm — pił, by zagłuszyć jaśnienie i wspomnienia — a także nie potrafi ostać się nigdzie na długo. Dorosłego czytelnik widzi go w momencie, gdy sięga dna jako alkoholik i tułacz. Upada tak nisko, że zabiera jedyne pieniądze samotnej młodej matce, z którą spędził noc, by kupić za nie alkohol, a także kradnie koc bezdomnemu. W końcu jednak trafia do Frazier, małego miasteczka w stanie New Hampshire, w którym zaczyna życie jeszcze raz. Za sprawą nowego znajomego wstępuje do klubu Anonimowych Alkoholików, zatrudnia się w hospicjum i wkrótce zyskuje przydomek — Doktor Sen. Za pomocą jaśnienia jest w stanie chociaż częściowo odkupić swoje przewinienia z przeszłości — pomaga umierającym ludziom przejść na „drugą stronę”, zasnąć po raz ostatni.

Szczęśliwe, nowe i przede wszystkim trzeźwe życie we Frazier nie potrwa jednak długo. Pojawia się w nim Abra — trzynastoletnia dziewczyna, która również posiada moc jaśnienia, o wiele silniejszą od tej, którą dysponuje Dan. To dzięki niej syn Jacka Torrance'a ostatecznie dorośnie i oddzieli przeszłość od teraźniejszości grubym murem. Za jej sprawą Dan będzie musiał zmierzyć się z dwoma rodzajami demonów — tych z teraźniejszości stanowiących realne zagrożenie i tych z przeszłości, które nie dawały mu spokoju przez wiele lat.

Wraz z pojawieniem się Abry Stone czytelnik będzie miał okazję poznać Prawdziwy Węzeł, z pozoru sympatycznych turystów emerytów przemierzających kamperami Amerykę. Jaki związek będą mieli z zaginięciami dzieci czy atakiem terrorystycznym na World Trade Center? Kim są tak naprawdę i jakie mają cele? Czym jest para i co ma z nią wspólnego trzynastolatka z Anniston? Kiedy Abra przypadkowo wejdzie im w drogę, rozpocznie się prawdziwa walka na śmierć i życie, która stopniowo będzie udzielała odpowiedzi na wyżej postawione i wciąż namnażające się pytania.

Powieść Stephena Kinga ma dwa dna. Pierwsze to właściwa akcja — dorosłe życie Dana, Abra oraz Prawdziwy Węzeł. Drugie zaś ma głębszą wymowę. Tak jak King oddał cząstkę siebie Jackowi Torrance'owi, tak przy kreowaniu postaci Daniela zrobił to samo. Podczas gdy Jack przedstawia obraz alkoholika, dla którego nawet najbliżsi nie są tak ważni, jak łyk czegoś mocniejszego i jest odzwierciedleniem Stephena Kinga w pewnym momencie jego życia, tak Dan jest tym Kingiem, który pokonał uzależnienie i zaczął żyć od nowa jako wspaniały pisarz, oddany ojciec i mąż.

Autor w „Doktorze Śnie” porusza dwie ważne kwestie. Pierwszą z nich jest właśnie alkoholizm — choroba, która ma niszczycielską siłę, ale jest jednak do pokonania, chociaż proces leczenia obfituje w zwątpienie i wymaga dużo czasu. Drugim ważnym tematem są więzi rodzinne. Mimo że Jack Torrance próbował zabić małego Danny'ego, był alkoholikiem i nie potrafił zapewnić rodzinie godziwego życia, to dorosły Daniel myśli o nim pozytywnie i nigdy nie obarcza go winą za wydarzenia, jakie miały miejsce w Panoramie. Wiele razy podkreśla, że go kocha. W inny sposób King ukazuje rodzinę w przypadku Abry. Otoczona jest trzema osobami, dla których jest oczkiem w głowie i największym skarbem — mamą Lucy, ojcem Davidem i prababcią Chettą, którą Abra nazywa Momo. Silne relacje, jakie panują w tej rodzinie, dają wiele do myślenia nie tylko Danowi, ale i samemu czytelnikowi. Rodzice Abry, choć nie do końca rozumieją dar córki, stoją za nią murem i są gotowi na najbardziej szalone działania, kiedy znajduje się w niebezpieczeństwie. Jeśli poszerzyć nieco słowo „rodzina” i wyjść poza przyjętą definicję mamy, taty i dzieci, można zauważyć jeszcze dwa jej przykłady. Jednym jest klub Anonimowego Alkoholika, do którego dołącza Dan. Spotkania AA mają swoje określone zasady i zwyczaje, zaś sami jego członkowie są dla siebie na tyle bliscy, że zwierzają się — „dzielą się” w żargonie AA — z najgłębiej skrywanych tajemnic. Dan pierwszy raz od dawna czuje się w ich towarzystwie jak w rodzinie, ponieważ tak, jak jej członków łączą więzy krwi, tak Anonimowych Alkoholików łączy ta sama słabość. Trzecią grupą, którą można określić słowem „rodzina” jest Prawdziwy Węzeł. Jednak aby się o tym przekonać, należy sięgnąć po „Doktora Sen”.

Mimo że „Doktor Sen” ostatecznie powstał po trzydziestu sześciu latach od wydania jego pierwszej części, to powieści są ze sobą mocno związane. W sequelu występuje sporo nawiązań do wątków i ich wyjaśnień bądź kontynuacji z „Lśnienia”, co stanowi jeszcze większą gratkę dla jego fanów i jest powodem do gromkich braw dla autora, ponieważ nie każdy pisarz podjąłby się takiego wyzwania. Kreacja bohaterów to jeden z wielu elementów procesu pisania, którą Stephen King opanował do perfekcji. Dan Torrance czy Abra mogliby jak żywi stanąć obok czytelnika i razem z nim czytać „Doktora Sen”. Autor od pierwszego do ostatniego słowa zapewnia czytelnikowi masę rozrywki. Wartka akcja nie pozwala mu na nudę, zaś pytania pojawiające się z każdą przeczytaną stroną i chęć odnalezienia na nie odpowiedzi sprawiają, że ani myśli choćby na moment odłożyć książkę na półkę. I chociaż mało tutaj typowych dla Kinga momentów grozy, to nadal jest on, co widać choćby w psychologicznym podłożu powieści (alkoholizm i mierzenie się z samym sobą) czy nadawaniu zwyczajnym sytuacjom pewnego rodzaju upiorności (Prawdziwy Węzeł). Autor sam przyznaje, że człowiek, który napisał „Doktora sen” jest zupełnie innym od tego, który napisał „Lśnienie”, jednak łączy ich jedno: opowiadanie zajmujących historii.

Lektura „Doktora Sen” z pewnością nie zanudzi czytelnika, jednak nie może on nastawiać się na powieść grozy, jaką jest „Lśnienie”. Autor w zamian za to w iście mistrzowskim stylu tworzy bohaterów o unikalnym, bardzo ciekawym i złożonym portrecie psychologicznym i osadza ich w świecie, w którym nic nie jest pewne, nawet pozorna sympatia starszych turystów podróżujących kamperami.

Ocena: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz