2 września 2015

[35] Antyutopia doskonała – „Rok 1984”

Książka z antykwariatu, dlatego nie jest w najlepszym stanie :)
Autor: George Orwell
Liczba stron: 220
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Język oryginału: angielski

Nie radujesz się życiem? Nie cieszy cię, ze możesz powiedzieć: to jestem ja, to jest moja ręka, moja noga, istnieję, naprawdę istnieję, żyję?! Nie sprawia ci to radości?!



George Orwell urodził się w 1903 roku w Motihari, mieście, które należało wówczas do Indii Brytyjskich. Był pisarzem oraz publicystą. Uczestniczył w hiszpańskiej wojnie domowej, krytykował systemy totalitarne oraz stalinowców. To, czego doświadczył podczas hiszpańskiej wojny domowej, przyczyniło się do napisania przez niego dwóch jego najbardziej znanych dzieł – „Folwarku zwierzęcego” i „Roku 1984”. Pisarz zmarł na gruźlicę w styczniu 1950 roku, siedem miesięcy po wydaniu drugiej z wymienionych książek.

Świat w roku 1984 nie jest taki sam, co w latach czterdziestych. Podzieliły się nim trzy supermocarstwa, które nieustannie ze sobą walczą. W jednym z nich, w Oceanii, stworzonej z obu Ameryk, Wielkiej Brytanii, południowej Afryki oraz Australii i Oceanii, mieszka Winston Smith, członek Zewnętrznej Partii, pracownik Ministerstwa Prawdy, którego zadaniem jest ciągła aktualizacja prasy – zgodnie z ideą angsocu i wolą Wielkiego Brata. W sterowanym przez Partię społeczeństwie wartości takie jak wolność czy sprawiedliwość lub uczucia takie jak miłość czy przyjaźń nie istnieją. Ludzie są nieustannie kontrolowani przez teleekrany, a każdy, choćby najmniejszy, przejaw niezadowolenia z życia i poczynań Partii karany jest ewaporacją – śmiercią i wymazaniem z historii. Język poddawany jest przeróbkom, starą mowę zastępuje nowomowa – uproszczona, wyczyszczona z niewygodnych słów, poddana takiej obróbce, aby wyrazy kojarzyły się tylko dobrze lub tylko źle. Winston Smith zaczyna zastanawiać się, czy to, co robi i mówi Partia, jest prawdą i jest dobre. W końcu popełnia myślozbrodnię, a później zakochuje się. Jednak napisy na plakatach mówią dobitnie – Wielki Brat patrzy. Czy Winstonowi i Julii uda się przejść ponad Partią? Czy istnieje zgrupowanie działające przeciwko niej? Czy Wielki Brat naprawdę wszystko widzi?

„Rok 1984” jest antyutopią w całkowitym tego słowa znaczeniu. Na daremno szukać tu jakiegokolwiek pozytywnego aspektu. George Orwell przedstawił przyszłość (dla nas już przeszłość) jedynie w szarych barwach, pokazał jeden z czarnych scenariuszy tego, do czego zmierzał świat w kilka lat po II wojnie światowej. Rzeczywistość, w jakiej umieścił Winstona Smitha, jest niezwykle ponura. Ludzie poddawani są całkowitej inwigilacji, a posłuszeństwo wymusza się na nich strachem. W dodatku większość z nich żyje w kłamstwie, nie wiedząc o tym, że informacje w prasie są nieustannie fałszowane, „poprawiane”, zmieniane tak, aby zgadzały się z wykreowanym przez Partię obrazem Wielkiego Brata – dowódcy państwa jawiącego się jako najlepszy przywódca wojenny, najtroskliwszy ojciec narodu, mający ogromne poczucie sprawiedliwości, wielką chęć uczynienia ze swojego kraju miejsca mlekiem i miodem płynącego i dokładający wszelkich starań do tego, aby obywatelom żyło się coraz lepiej. Jednak tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie. George Orwell wykazał się dużą pomysłowością w kreowaniu świata, a w jego działaniach widać pewną przewrotność. Najlepiej da się to dostrzec na przykładzie czterech ministerstw, które są filarami Wewnętrznej Partii: Ministerstwo Pokoju zajmuje się prowadzeniem wojny, Ministerstwo Prawdy fałszowaniem informacji, Ministerstwo Miłości egzekucjami, a Ministerstwo Obfitości coraz mniejszą produkcją żywności i przedmiotów użytku codziennego. Już sama kreacja świata i postać Wielkiego Brata, który wydaje się być personifikacją Wewnętrznej Partii, sprawiają, że autor „Roku 1984” zasługuje na wielki podziw. Ciekawość budzi także świadomość tego, w jakiej sytuacji był świat, kiedy Orwell pisał tę powieść i jakie miała ona przełożenie na wydźwięk książki. Nie ulega wątpliwości, że ów pisarz był świetnym obserwatorem, a „Rok 1984” to antystalinowska odpowiedź, ale i ostrzeżenie przed tym, co mogłoby się wydarzyć.

Bezsprzecznie największą pomysłowością Orwell wykazał się, tworząc nowomowę. To wątek bardzo rozwinięty i niełatwy do zrozumienia od razu, ale wydaje mi się z tego wszystkiego najbardziej przerażający. Nowomowa miała dwa główne cele: całkowite uniemożliwienie swobodnego myślenia, które mogłoby doprowadzić do sprzeciwienia się zasadom angsocu, oraz stworzenie środków odpowiednich do wyrażania myśli właściwych dla zwolenników socjalizmu angielskiego. Tworząc nowomowę, uznano, że jeśli dane słowo obedrze się z jego niewłaściwego dla Partii znaczenia lub w ogóle się je usunie, to wraz z nim zniknie pojęcie samo w sobie – jako potrzeba, idea czy wartość. Nowomowa miała na celu regres językowy – nie miała się rozwijać, jak to dzieje się zazwyczaj z językiem, lecz przeciwnie, zakres słów i ich znaczeń miał nieustannie maleć, aby zawęzić zakres myślenia. George Orwell nie ograniczył się tylko do opisania nowomowy – on naprawdę pokazał ją w dialogach. Stworzył i użył poprzez wykreowane przez siebie postaci. Być może dla wielu będzie to zbyt duże słowo, a być może nie – taką kreatywnością i inteligencją mógł wykazać się tylko człowiek niezwykle mądry, genialny.

Książka na poziomie fabularnym jest również ciekawa. Akcja miała na celu odpowiedzenie na pytanie, czy z Wewnętrzną Partią i Wielkim Bratem można walczyć, czy jeśli świat znajdzie się w takiej sytuacji – będzie z niej wyjście? Winston i Julia być może nie są postaciami z bardzo rozwiniętym profilem psychologicznym, ale nie o to chodziło, by wysuwały się na pierwszy plan. Oni są tylko pionkami, które miały pokazać bezwzględność i zakłamanie władzy totalitarnej oraz mechanizmy jej działania. Mieli zadanie i je spełnili. W rękach autora byli tym samym, czym w rękach Wielkiego Brata – trybikami w jego machinie. I właśnie to, że tym razem kreacja świata, a nie bohaterowie, jest na pierwszy miejscu, sprawia, że „Rok 1984” to książka nietuzinkowa, genialna.

„Rok 1984” to pozycja, która przeszła już do klasyki literatury. Nie mam wątpliwości co do tego, że słusznie się stało. Świat nie powinien zapomnieć o takiej książce, musi o niej pamiętać, aby go ostrzegała. I dlatego, choć wielu z Was pewnie uzna, że książek to słowo nie obejmuje, trzeba ją czytać. Zwłaszcza, że to powieść wręcz idealna. Nie sądzę, aby kiedykolwiek straciła na aktualności. Polecam z wielką nadzieją, że ci, którzy jeszcze nie czytali, zrobią to w niedalekiej przyszłości.





Ocena: 10/10

9 komentarzy:

  1. Moje oczy się cieszą kiedy widzą taką perełkę na zdjęciu :) Orwella nie czytałam, a szkoda bo klasyki lubię. Na pewno kiedyś postaram się nadrobić moje zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nigdy klasyków i jakoś mi się nie zbiera. :)
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam te książkę w liceum i pamiętam, jakie wrażenie na mnie zrobiła. Może ją sobie niebawem odświeżę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio ją przeczytałam i naprawdę mną wstrząsnęła. Zdecydowanie zasłużyła na tytuł klasyka, który każdy powinien przeczytać. Tak jak Ty byłam pod wrażeniem nowomowy i tego jak autor wplótł ją w fabułę, było to błyskotliwe posunięcie. Zjawisko dwójmyślenia również mnie poraziło - człowiek wierzy w sprzeczne poglądy, wodzony za nos przez Partię, masakra.
    Podsumowując - świetna recenzja!
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że tak wysoko oceniłaś rok 1984, uwielbiam tę powieść, jest jedną z najlepszych jakie w swoim życiu czytałam, wstrząsająca, niezwykła i tak ponadczasowa, jak żadna inna. Po prostu arcydzieło! :)
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. "Rok 1984" to była pierwsza książka, jaką przeczytałam w tym roku i muszę się z Tobą zgodzić -ta książka jest arcydziełem. Przerażająca rzeczywistość, a jednak czułam, że nie aż tak bardzo różniąca się od naszej teraźniejszości. Nie wiem jak to się stało, że już w roku 1948 pan Orwell przewidział jak może wyglądać świat przyszłości, a my i tak zmierzamy w tym kierunku.
    Nowomowa też mnie zaciekawiła, a szczególnie używanie skrótów, np. Miniobfi, Minimiło, co powodowało, że ludzie zapominali jakie było ich pierwotne znaczenie.
    ___________________
    https://literatela.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyczekana od dawna stoi na półce, a ja nadal ją pomijam. Czekam na moment gdy będę mogła zająć się tylko nią. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytała a w domu mam :) zabiorę się za nią : )

    OdpowiedzUsuń
  9. 11/10!
    Czytałem 3 razy.
    Przeczytam 4 i 5 i 10...

    P.R.

    OdpowiedzUsuń