25 lipca 2016

[74] Uwięziony we własnym ciele – „Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia”

Autor: Martin Pistorius, Megan Lloyd Davies
Tytuł oryginału: Ghost Boy. The miraculous escape of a misdiagnosed boy trapped inside his own body
Ilość stron: 304
Literatura: angielska
Wydawnictwo: Znak
Moja ocena: 9/10
Wyzwania:
  • 52 książki 2016 (38/52)
  • przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,1 cm)
 
Nie mogłem dać żadnego znaku ani wydać z siebie dźwięku, by poinformować innych, że odzyskałem świadomość. Byłem niewidzialny - jak chłopiec duch. Nauczyłem się więc dźwigać ten sekret i stałem się niemym świadkiem dni identycznych jak krople wody. 


Martin Pistorius urodził się w 1975 roku w Johannesburgu w Republice Południowej Afryki. W wieku dwunastu lat zapadł na dziwną chorobę – zaczęło się od niewinnego bólu gardła, a przez kolejne miesiące Martin stracił apetyt, coraz więcej sypiał, odczuwał ogromny ból przy chodzeniu, w końcu zaczął słabnąć psychicznie i fizycznie oraz tracić pamięć do tego stopnia, że nie poznawał już twarzy bliskich. Jak sam przyznaje, znalazł się w stanie między śpiączką a czuwaniem. Lekarzom i rodzicom, mimo że nieustannie próbowali leczyć Martina, wydawało się, że chłopak całkowicie stracił świadomość. I przez kilka lat rzeczywiście tak było. Przeoczyli jednak moment, w którym Martin wrócił – w pełni świadomy, ale niezdolny do odzyskania kontroli nad swoim ciałem, niezdolny do powiedzenia czy chociażby pokazania, że wie, kim jest i co się wokół niego dzieje. Do czasu, aż jedna z jego opiekunek w specjalnym domu opieki nie zauważyła, że umysł Martina jest sprawny.

Podchodziłam do tej książki z pewnym dystansem i sceptycyzmem, jednocześnie do końca nie wiedząc, czego się spodziewać. Stwierdziłam, że jeśli w tytule występują słowa „prawdziwa” i „cudownym” obok siebie to może to być coś paradoksalnie niezbyt przekonującego. Jakie to było płytkie z mojej strony...! Przy czytaniu tej książki odczuwałam całą gamę emocji – było tu miejsce na głęboki smutek, gwałtowną frustrację, ale także na nagłe wzruszenie i nieoczekiwaną radość.

Mój umysł zaczął się budzić, gdy miałem mniej więcej szesnaście lat, a nim skończyłem dziewiętnaście, odzyskał pełną sprawność: wiedziałem, kim jestem i gdzie się znajduję. Zrozumiałem, że okradziono mnie z prawdziwego życia. Zostałem zamknięty w sarkofagu własnego ciała.

Trudno powiedzieć, o czym tak naprawdę ta książka jest. Martin Pistorius opowiada o sobie – o tym, co przeżywał, będąc dosłownie uwięzionym we własnym ciele, co przeżywał w różnych ośrodkach opieki, a także o tym, co działo się po tym, jak zorientowano się, że jest w pełni świadomy: o nauce mówienia poprzez specjalny program komputerowy, o swojej rozwijającej się karierze informatyka, o wkraczaniu w dorosłość, poznawaniu ludzi, szukaniu miłości. Jednak ta historia to coś więcej – to przede wszystkim portret zdeterminowanego mężczyzny, który przezwyciężył wszelkie trudności, przed którymi postawił go los. Z początku jego opowieść przeraża; wizja braku kontroli nad własnym ciałem, mimo całkowitej świadomości i sprawności umysłu, jest naprawdę straszna. Później jednak, kiedy Martin powraca do życia, wszystko się zmienia – czytelnik obserwuje człowieka, który na dobrą sprawę nie różni się niczym od niego. Martin pragnie tego, co wszyscy ludzie: możliwości kierowania własnym życiem, podejmowania decyzji, stabilności, ale także przyjaźni i miłości. Przede wszystkim chce jednak jednego: chce żyć. Pomimo wszelkich przeszkód bierze od życia to, co najlepsze.

Przez brak głosu, którym mógłbym poinformować innych, że już się najadłem, że woda w wannie jest zbyt gorąca, albo wyznać komuś, że go kocham, właściwie nie czułem się człowiekiem. W końcu to słowa i zdolność mówienia odróżniają nas od zwierząt. Dają nam wolną wolę i moc sprawczą, gdy używamy ich do wyrażenia naszych pragnień, dzięki nim możemy odmówić bądź przystać na to, czego chcą od nas inni. Nie mając głosu, nie mogłem kontrolować nawet najprostszych spraw i dlatego właśnie Frustracja tak często wszczynała we mnie swój gwałtowny lament.

Dla człowieka, który nie przeżył czegoś takiego jak Martin, ta historia to przede wszystkim okazja do refleksji nad sobą. Dopiero kiedy zetknie się z taką osoba, można docenić to, co się ma, a jednocześnie zastanowić się, czy dostatecznie wykorzystuje się możliwości, jakie przed nim stoją. Martin to niezwykle inspirująca postać, która osiągnęła sukces, chociaż nikt nie dawał mu na to choćby cienia szansy. Jestem oczarowana jego historią, na pewno zapadnie mi w pamięć na długo. Polecam zapoznać się z Martinem każdemu, bo to silny, zdeterminowany, inteligentny i bardzo pozytywny człowiek. 
 
Wybaczcie, że ta recenzja jest tak krótka. Trudno cokolwiek powiedzieć o tej książce ponad to, co napisałam. Trzeba ją po prostu przeczytać. :)

14 komentarzy:

  1. Ta książka na pewno wywołuje wiele emocji. Na taką lekturę muszę mieć odpowiedni nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o chorobie, która tak podstępnie i stopniowo odbiera człowiekowi władzę nad własnym ciałem, a potem świadomość. Chętnie zapoznam się z historią tego mężczyzny, bo już teraz podziwiam jego niezłomność i siłę. Nurtuje mnie tylko kwestia tej choroby, czy jakoś zostaje ona wyjaśniona?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, wydaje mi się, że nikt dotąd nie zna tak naprawdę przyczyn tej choroby.

      Usuń
    2. To jest dopiero przerażające, ile tajemnic skrywa ludzki organizm.

      Usuń
  3. Miałam wziąć udział w BookAThonie i przeczytać tę książkę, ale ostatecznie zrezygnowałam z tej edycji BookAThonu, więc i pretekst zniknął, by sięgnąć po tę książkę. Mam jednak zamiar jakoś niedługo zabrać się za nią, a Ty mi zrobiłaś dodatkowego smaka. :) Na pewno mnie także ona poruszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii, więc jak przeczytasz i zrecenzujesz, to na pewno wpadnę poczytać. :D

      Usuń
  4. Kurczę, zapowiada się fajna książka. Ostatnio czytałam "Człowieka o 24 twarzach" i przyznam szczerze, że książki z medycznym zagadnieniem w tle są całkiem interesujące. Lubię, kiedy w książce jest przedstawiona historia, która prawdopodobnie nigdy nam się nie zdarzy :)
    http://books-by-dzoana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę i na pewno jeszcze do niej wrócę. Moim zdaniem jest dobra - to smutna, momentami nawet przerażająca opowieść, ale przy tym bardzo optymistyczna. Może nie zmusiła mnie do refleksji, ale na pewno przeczytałam ją z zainteresowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, dlaczego ja o niej wcześniej w ogóle nie słyszałam? Na pewno koniecznie będę musiała ją przeczytać. Nie wyobrażam sobie, co musiał on przeżywać, gdy inni nie zauważyli, że był świadomy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy tylko najdzie mnie ochota na coś takiego, na pewno sięgnę!
    Pozdrawiam, Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, ta historia jest naprawdę niesamowita. Trochę mi się skojarzyła z filmem "Motyl i Skafander", chociaż jeszcze go nie widziałam xD Chętnie po nią sięgnę, szczególnie że tak na Ciebie zadziałała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o takiej chorobie, więc tym bardziej jestem ciekawa tej książki. Czuję, że wywoła ona we mnie wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zaintrygowana fabułą, widzę że tobie też się podobało więc sięgnę po tę książkę choć w nie najbliższej przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest piękna, więc przeszłabym koło tej książki obojętnie, myśląc, że to kolejna młodzieżówka. Jakież było moje zaskoczenie kiedy czytałam twoją recenzję! Teraz jestem zaciekawiona, może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń