20 marca 2017

[116] Ucieczka po życie – „Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności”

Autor: Yeonmi Park, Maryanne Vollers
Tytuł oryginału: In Order to Live: A North Korean Girl's Journey to Freedom
Ilość stron: 320
Literatura: amerykańska/koreańska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Moja ocena: 10/10
Wyzwania:
W czasie swojej wędrówki byłam świadkiem straszliwych krzywd, które ludzie wyrządzali innym, ale widziałam także czułość, dobroć i poświęcenie w najgorszych możliwych warunkach. Wiem, że można zatracić część człowieczeństwa, by przeżyć. Ale wiem też, że iskra ludzkiej godności nigdy całkowicie nie gaśnie, że wolność i potęga miłości mogą sprawić, iż zapłonie na nowo.

Yeonmi Park urodziła się w Korei Północnej. W kraju, w którym bogiem jest jego przywódca, prawda nie istnieje, a każdy dzień to walka o przetrwanie. Yeonmi urodziła się w 1993 roku, jest niemalże moją rówieśniczką, a przeżyła tak wiele, że trudno mi to pojąć. Największymi problemami czternastolatków z Europy czy USA są szkoła, czepiający się o wszystko rodzice i nieszczęśliwe miłości. Yeonmi w wieku czternastu lat nielegalnie opuściła Koreę Północną, by odzyskać wolność. Udało jej się, ale zanim to nastąpiło, minęło wiele lat, a sama Yeonmi przeszła piekło.
Może gdzieś w głębi serca czułam, że coś jest nie tak. Ale my, Koreańczycy z Północy, jesteśmy mistrzami kłamstwa, nawet wobec siebie. Zamarznięte niemowlęta pozostawione w zaułkach przez zagłodzone matki nie pasowały do mojego światopoglądu, więc nie potrafiłam przetworzyć tego, co widziałam. Codziennie widziałam trupy leżące na stosach śmieci i płynące w dół rzeki, słyszałam głosy obcych ludzi wołających o pomoc, lecz nie reagowałam.

Yeonmi od małego była wychowywana na wzorową obywatelkę najznakomitszego kraju na świecie, Korei Północnej. Urodziła się w dobrej rodzinie, ale ich status szybko się zmienił. Ojciec wkrótce trafił do obozu, matka była zmuszona prowadzić jego nielegalne interesy, aby Yeonmi i jej starsza siostra miały co jeść. Małe dziewczynki często zostawały same na tygodnie, przymierały głodem, umierały z zimna, w ciemności. Yeonmi sporo uwagi poświęciła swojemu życiu w Korei Północnej, temu, co działo się, zanim razem z matką uciekła, a także temu, co doprowadziło je obie do ucieczki. Jej opowieść pokazuje, że życie w Korei Północnej to ciągła walka o zaspokojenie podstawowych potrzeb człowieka.

Nigdy nie przypuszczałam, że wolność jest taka okrutna i trudna. Do tej chwili sądziłam, że wolność polega na tym, że można nosić dżinsy i oglądać każdy film, na jaki ma się ochotę bez obawy aresztowania. Teraz zrozumiałam, że przez cały czas trzeba myśleć - a to jest wyczerpujące.

Po wielu latach takiej walki matka i Yeonmi uciekły. Wcześniej zrobiła to starsza siostra Yeonmi, do której miały nadzieję dołączyć po ucieczce do Chin. Niestety wcale nie trafiły do lepszego świata i wcale nie odzyskały wolności. W Chinach były sprzedawane, matka Yeonmi została w zamian za nią zgwałcona, potem zostały rozdzielone. Droga do wolności wiodła jeszcze przez Mognolię oraz Koreę Południową. Nie była łatwa, wiele razy niebezpieczna, ale ostatecznie się udało. Czytanie o tym autentycznie bolało i nie potrafię sobie wyobrazić, co musiała przez ten cały czas czuć sama Yeonmi, ani tym bardziej, jak udało jej się wyjść z tego cało. Wykazała się naprawdę ogromną odwagą i determinacją.

Jestem szczęśliwa z dwóch powodów: że urodziłam się w Korei Północnej i że uciekłam z Korei Północnej.
Obecnie Yeonmi aktywnie udziela się w walce o prawa obywateli Korei Północnej. Natomiast przez władzę kraju, w którym się urodziła, uchodzi za zdrajczynię. „Przeżyć…” to okrutna, przerażająca książka, ale równocześnie taka, która daje nadzieję – ponieważ Yeonmi się udało. Porusza, skłania do refleksji, każe docenić to, co mamy. Z drugiej strony zdumiewa, że takie rzeczy dzieją się teraz – nie sto, pięćdziesiąt czy dwadzieścia lat temu, ale dokładnie teraz. Yeonmi uciekła z matką w 2007 roku. Zaledwie dziesięć lat temu. Jej się udało. Ale ilu innych obywateli Korei Północnej nie miało tyle szczęścia? Ilu cofnięto do Korei Północnej, ilu skazano i umieszczono w obozach pracy, ilu uśmiercono? Ilu nie może opowiedzieć takiej historii? Ogromnie polecam tym, którzy są zainteresowani tematem, a także tym, którzy chcą po prostu poznać tę historię. Zapewniam, że postać Yeonmi Park inspiruje i zachwyca. Podziwiam ją. Dobrym uzupełnieniem historii zapisanej w tej książce są filmiki, w których Yeonmi wypowiada się na temat Korei Północnej – po zakończeniu książki czy nawet bez jej czytania polecam obejrzeć kilka.

7 komentarzy:

  1. Korea Północna mnie osobiście przeraża, ale jednocześnie fascynuje. Chętnie przeczytałabym tę książkę.

    czytu-czytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie czytam "Światu nie mamy czego zazdrościć" Barbary Demick. Jest to reportaż o Korei Północnej, który również wstrząsa trochę... sposób myślenia tych ludzi i pogodzenia się z tym, co ich spotyka. Chętnie wrócę do tej tematyki za jakiś czas i przeczytam "Przeżyć" - nieco inna historia z tego, co widzę, ale również o tym "idealnym kraju".

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie historie trzeba znać i czytać. To, co się dzieje w Korei Północnej powoduje, że jeżą mi się włosy na karku. Chciałam Ci polecić dobry dokument (ale niestety nie pamiętam dokładnie tytułu). Francuscy turyści przemycili do Korei kamerę i nagrywali codzienne życie, wszystkie absurdy, jakie im były wmawiane. Oglądałam z wielkimi emocjami!

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam przeczytać tą książkę, ale nie mam szczęścia i nie mogę jej nigdzie znaleźć :( A kiedyś interesowałam się Koreą Północną, po tym jak nauczyciel puścił nam w szkole film. Jednak jak ją znajdę to na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to lektura obowiązkowa. Nie wyobrażam sobie, co przeszła Yeonmi i jak wiele kosztowała ją droga do wolności. Nie wiem, co okrutniejsze - jej życie w Korei Północnej, czy późniejsze przejścia poza granicami kraju.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam wiele podobnych historii, ale o arabskich kobietach... o Koreankach szczerze mówiąc - nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo wysoka ocena - jestem po wrażeniem. Przyznaję, że w ogóle nie interesowałam się tą historią, aż nie trafiłam tu, nie przeczytałam, nie przemyślałam. Będę polować na tę książkę - mocno mnie zaintrygowałaś.

    OdpowiedzUsuń