6 kwietnia 2017

[120] „Niby okropna historia, a doskonale się bawię”* – „Bazar złych snów”

Autor: Stephen King
Tytuł oryginału: The Bazaar of Bad Dreams
Ilość stron: 672
Literatura: amerykańska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 8/10
Wyzwania:


– Na człowieka można wpłynąć, na zło nie – powiedział Wesley głosem, który zdawał się dochodzić spoza niego. – Zło żyje dalej. Zawsze. Odlatuje jak jakieś wielgachne ptaszysko i ląduje na kimś innym. To jest w tym wszystkim najgorsze, nie sądzisz?

Stephen King urodził się w 1947 roku w Portland w stanie Maine. Zadebiutował w 1974 roku powieścią „Carrie”. Od tamtego czasu sukcesywnie powiększa swój dorobek artystyczny. Napisał ponad pięćdziesiąt powieści i kilkanaście zbiorów opowiadań, a jego książki zostały przetłumaczone na ponad trzydzieści języków. Jest jednym z najbardziej znanych i poczytnych współczesnych autorów. „Bazar złych snów” to jego najnowszy zbiór opowiadań wydany w 2015 roku.

Dobra długa książka jest czymś więcej niż romansem autora z czytelnikiem; to małżeństwo.

Jeśli miałabym wybierać, wolałabym czytać same powieści, a nie zbiory opowiadań. Krótka forma jest moim zdaniem o wiele trudniejsza od długiej i tak naprawdę rzadko znajduję wśród opowiadań takie, które mimo swojej długości robiłoby na mnie potężne wrażenie. „Bazar złych snów” był już czwartym zbiorem opowiadań od Kinga, który przeczytałam. Co prawda „Czarnej bezgwiezdnej nocy” nie przebił, ale był bardzo blisko, zwłaszcza w przypadku kilku opowiadań, którym bez wahania przyznałam 10/10 punktów. Różnicą, która na pewno ma wpływ na ostateczną ocenę obu całych zbiorów, jest ilość opowiadań w nich zawarta. W „Czarnej bezgwiezdnej nocy” było to zaledwie pięć opowiadań, które mniej więcej tak samo przypadły mi do gustu. Natomiast „Bazar złych snów” liczy ich sobie aż dwadzieścia, a wiadomo – obok tych fenomenalnych mogą się znaleźć także te niezbyt dobre. Mimo że Kinga uwielbiam i zazwyczaj trudno mi krytykować jego książki, to w tym zbiorze znalazło się kilka opowiadań, które nieco zaniżyły ostateczną ocenę. 

Życie to wspaniała rzecz, ale jeśli trwa za długo, zużywa się, zanim się skończy.

Czy coś łączy opowiadania zawarte w „Bazarze złych snów”? Oczywiście, że tak. U Kinga nic nie jest dziełem przypadku i myślę, że autor starannie dobierał opowiadania, które umieścił w tym zbiorze. Ich tematyka jest zgodna z tym, co można od kilku lat zauważyć w twórczości Kinga – poruszają temat śmierci, życia po życiu, moralności, pełne są zastanawiania się, co by było, gdybyśmy mogli naprawić swoje błędy lub zobaczyć przyszłość. King od pewnego czasu zbacza nieco z gatunku, jakim jest horror, na rzecz tematów, które wraz z przybywającymi latami zaczynają coraz bardziej dawać o sobie znać w umyśle człowieka. W tych opowiadaniach nie widać Kinga, poczytnego, popularnego pisarza, autora horrorów, ale widać Stephena – mężczyznę zbliżającego się do siedemdziesiątki, świadomego tego, że tak jak inni ludzie jest istotą śmiertelną i że jest już bliżej niż dalej przekonania się o tym, a także człowieka, który jednocześnie jest ciekaw i boi się tego, co tak naprawdę oznacza śmierć. Brzmi poważnie i w pewien sposób takie jest, ale spokojnie – jeśli Cię przestraszyłam, drogi Czytelniku, możesz odetchnąć; King to nadal King i nawet mimo trudnej tematyki, jego opowiadania są napisane tak, jak Mistrz potrafi najlepiej. 

Ponadto to, co niezmiernie mi się tutaj podobało, to coś, co w ogóle cenię sobie w Kingu. A mianowicie kontakt z Czytelnikiem. A raczej ze Stałym Czytelnikiem. Nie we wszystkich jego książkach, ale w kilku co najmniej zauważyłam ten zwrot i odkąd pierwszy raz coś takiego przeczytałam, jeszcze bardziej polubiłam tego autora (jeżeli moje uczucia względem Kinga można jeszcze rozpatrywać w kategoriach lubienia). Zwroty do Stałego Czytelnika sprawiają, że czuję się, jakby King mówił tylko do mnie, jakby te wszystkie opowieści zostały napisane specjalnie dla mnie. Takie zwroty występują nie tylko na początku zbioru czy na końcu, ale przed każdym opowiadaniem. King wyjaśnia w nich ich genezę. Jeżeli kiedykolwiek, Czytelniku, zastanawiałeś się, skąd autorzy czerpią pomysły – oto doskonały przykład książki, z której możesz się tego dowiedzieć.

Kiedy mówi się o śmierci, cóż innego pozostaje, jak tylko się śmiać?

Nie potrafiłabym stwierdzić, które opowiadanie najbardziej przypadło mi do gustu. W pamięć zapadło mi kilka, a więc niech to one będą tymi ulubionymi. Po pierwsze – „Wredny dzieciak”. Opowiadanie z dużą zawartością Kinga w Kingu. O Wrednym Dzieciaku, który mimo upływającego czasu nie starzeje się, a kiedy się pojawia – jest niczym znak, i już wiadomo, że ktoś zginie. Nie wiem jak Ciebie, Czytelniku, ale ze wszystkich motywów wykorzystywanych w horrorach prawdopodobnie najbardziej straszy mnie motyw dziecka, z którym ewidentnie coś jest nie tak. Nieważne, czy to tylko opętany dziesięciolatek czy diabeł w skórze ośmiolatki – dzieci są najgorsze. „Wredny dzieciak” doskonale ten motyw wykorzystuje, a co najlepsze – tu nie ma dobrego zakończenia. King trafił w mój czuły punkt. „Życie po życiu” jest z kolei opowiadaniem, które właściwie oprócz charakterystycznego dla tego autora humoru nie ma ze znanym nam Kingiem za wiele wspólnego. To opowiadanie podejmuje tematykę tego, co dzieje się z nami po śmierci, ale dość mocno zahacza o kwestię naprawy błędów z przeszłości. Główny bohater umiera, a po śmierci trafia do… niczym niewyróżniającego się korytarza. Na jego końcu są drzwi do gabinetu dyrektora, a więc się tam kieruje. W środku okazuje się, że ma dwie możliwości – przejście przez jedne drzwi oznacza przeżycie jeszcze raz swojego życia, przejście przez drugie: zniknięcie. Dyrektor zastrzega, że jeśli wybierze się pierwsze drzwi, i tak nie będzie można naprawić błędów. Zagadnienie ciekawe, rozwiązanie właściwie mało oryginalne, a mimo wszystko bardzo podobało mi się to, w jaki sposób napisano to opowiadanie i to, jakie tak naprawdę przesłanie niesie za sobą. Czymś zgoła innym jest opowiadanie zatytułowane „Ur”. Główny bohater, Wesley, próbuje przekonać się do czytnika e-booków. Kiedy odbiera swoje zamówienie, okazuje się, że czytnik jest różowy, co więcej – ma dziwną funkcję, nazwaną Funkcją Ur. Nie powiem nic więcej poza tym, że Wesley znajduje tam książki, których teoretycznie niektórzy autorzy nie napisali, niekiedy daty ich narodzin czy śmierci są zupełnie inne, można zamówić także prenumeraty gazet… z przyszłości. Już sam pomysł na Ur jest jak dla mnie genialny. Opowiadanie ociera się nieco o tematykę równoległych światów, a także o to, co byśmy zrobili, gdybyśmy mogli zobaczyć przyszłość – i czy próba jej zmiany miałaby jakieś konsekwencje. 

Podsumowując, „Bazar złych snów” generalnie, mimo paru potknięć, trafił w mój gust. Warto jednak pamiętać, że to już dojrzały King, dojrzały i jako człowiek, i jako pisarz, a więc jeśli dopiero zaczynasz, Czytelniku, przygodę z tym autorem, najlepiej byłoby, gdybyś sięgnął po wcześniejsze jego książki. Wiele razy spotkałam się z opiniami osób, które zawiodły się na Kingu, ponieważ spodziewały się wgniatającego w fotel horroru, ale tego nie otrzymały. Potem okazuje się, że takie osoby czytały nowsze powieści Kinga, w których widać jego tendencje do zmiany tematyki, jaką podejmuje i gatunku, w jakim tworzy – tendencji zauważalnych już od pewnego czasu w jego twórczości. Nie bądź, Czytelniku, jedną z takich osób. Jeśli natomiast jesteś fanem Kinga… to czy muszę Cię zachęcać do sięgnięcia po ten zbiór? Myślę, że prędzej czy później to zrobisz. W końcu to Stephen King.

A tak oceniałam poszczególne opowiadania:
  1. 130. kilometr – 7/10
  2. Premium Harmony – 7/10
  3. Batman i Robin wdają się w scysję – 8/10
  4. Wydma – 10/10
  5. Wredny dzieciak – 10/10
  6. Śmierć – 8/10
  7. Kościół z kości – 8/10
  8. Moralność – 8/10
  9. Życie po życiu – 10/10
  10. Ur – 10/10
  11. Herman Wouk jeszcze żyje – 6/10
  12. Kiepskie samopoczucie – 9/10
  13. Billy Blokada – 7/10
  14. Pan Ciacho – 8/10
  15. Tommy – 3/10
  16. Zielony bożek cierpienia – 7/10
  17. Ten autobus to inny świat – 8/10
  18. Nekrologi – 8/10
  19. Pijackie fajerwerki – 5/10
  20. Letni grom – 9/10

* cytat – str 434

7 komentarzy:

  1. Usiadłam kiedyś do starszej jego książki i niestety nie przemawia do mnie. Może dlatego, że boję się horrorów? Uprzedzenie w związku z tym zostało i omijam jego twórczość.
    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobrze czytało mi się ten zbiór, jednak kiedy przeszłam do podsumowania Twojej recenzji uświadomiłam sobie, że nie pamiętam właściwie żadnego opowiadania. Z "Czarnej bezgwiezdnej nocy" pamiętam wszystko - więc z pewnością "Bazar..." jej nie przebił ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do mnie też krótkie formy nie przemawiają. Wolę wczuć się w opowiadaną historię, przeżyć ją. A tutaj zanim wejdę w klimat, to już się kończy zabawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. ,,Bazar Snów'' będzie dla mnie raczej idealny jak na ten moment. Właśnie szukam kolejnej książki Kinga, za którą będę się mogła wziąć :)

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielką fanką co prawda nie jestem, ale parę powieści Kinga już przeczytałam, a "Bazar złych snów" bardzo mnie ciekawi. Do tego jestem w sumie ciekawa tego dojrzałego Kinga. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię książki Kinga, chociaż rzeczywiście lepiej odnajduję się w tych starszych powieściach. Opowiadań mistrza jeszcze nie miałam okazji czytać, ale na pewno nadrobię, zwłaszcza, że jeden ze zbiorów już mam. Nie przepadam, kiedy w książce pojawiają się zwroty do czytelnika, ale u Kinga mnie to nie drażni, przeciwnie - mam wrażenie, że zyskałam wgląd w jego proces twórczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mąż dostał tę książkę na gwiazdkę i porzucił ja po przeczytaniu 3 pierwszych opowiadań. Stwierdził, że już dawno nie czytał nic tak złego, z brakiem konkretnej puenty. Może jeszcze go namówię do reszty, skoro nie są tak złe.

    OdpowiedzUsuń