11 kwietnia 2017

[121] Wolę być ludzka niż idealna – „Skaza”

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł oryginału: Flawed
Ilość stron: 448
Literatura: irlandzka
Wydawnictwo: Akurat
Seria: Skaza (tom I)
Moja ocena: 8/10
Wyzwania:


Nieświadomość jest słodka. Wiedza to często odpowiedzialność, której nikt nie chce.

Cecelia Ahern jest urodzoną w 1981 roku irlandzką pisarką. W 2004 roku zadebiutowała powieścią „P.S. Kocham Cię”, która okazała się tak wielkim sukcesem, że sprzedano ją do czterdziestu krajów. Od tamtej pory Ahern wydała kilkanaście kolejnych książek. W 2010 roku wyszła za mąż, jest matką dwójki dzieci.

Siedemnastoletnia Celestine żyje w świecie, w którym funkcjonuje Trybunał, mający na celu karanie ludzi ze skazami moralnymi. Za przewinienie grozi wypalenie znaku w jednym z pięciu możliwych miejsc (np. na dłoni czy na języku), ale napiętnowanie to tylko początek kary. Naznaczeni są wykluczani ze społeczeństwa, ograniczani zasadami, którym muszą się podporządkować, takimi jak ustalona godzina policyjna, jedzenie tylko tego, co nie jest uznawane za luksusowe, czy korzystanie w komunikacji miejskiej ze specjalnie dla nich przeznaczonych miejsc. Osobom naznaczonym nie wolno pomagać. Celestine doskonale to wie, co więcej – zgadza się z tym. Jednak gdy starszy mężczyzna posiadający Skazę niemalże dusi się na jej oczach w autobusie i nikt poza nią nie chce mu pomóc, wszystko się dla niej zmienia. Celestine zostaje naznaczona. Jak poradzi sobie z tą sytuacją? Jak wpłynie na to wszystko to, że jej chłopak jest synem sędziego Trybunału? 

Cecelia Ahern jest mi bardzo dobrze znaną pisarką. Przeczytałam większość jej książek. Dotąd uważałam, że ma dar mówienia o życiowych, prostych, ale jednocześnie ważnych dla człowieka sprawach w sposób oryginalny, nieskomplikowany i zarazem ujmujący. Tym razem jednak autorka odeszła na spory dystans od swojej dotychczasowej twórczości, kierując się w stronę literatury młodzieżowej i ocierając się o dystopię. Czy przemówiła do mnie wizja społeczeństwa, w którym moralność i wybory człowieka oceniane są przez Trybunał?

Słyszałam kiedyś, że aby być odważnym, trzeba na każdym kroku czuć w sobie strach. Odwaga nie przejmuje kontroli, walczy i zmaga się z każdym wypowiedzianym słowem i poczynionym krokiem. To walka o to, czy pozwolić jej nami zawładnąć. Potrzeba odwagi, żeby pokonać strach, ale przeraźliwy strach jest konieczny, żeby być odważnym.

Pozwólcie, że na to pytanie odpowiem Wam na końcu. Zacznę natomiast od tego, że niezwykle spodobała mi się kreacja głównej bohaterki, która jest postacią dynamiczną i pod wpływem wydarzeń, które ją spotykają, diametralnie się zmienia. Celestine wierzy, że obowiązujący system jest dobry i sprawiedliwy. Zgadza się z wyrokami Trybunału, nie kwestionuje decyzji sędziów. Jednak do czasu. Niespodziewanie napiętnowana zostaje jej sąsiadka i to jest pierwszy moment, w którym w Celestine pojawia się ziarenko niepewności. Kiedy sama zostaje naznaczona, coraz bardziej zmienia zdanie o Trybunale. Celestine wie, że pomoc starszej osobie jest czymś dobrym. Chciała uratować życie, bez znaczenia, czy należało ono do osoby „czystej” czy skażonej. Kierowała się tym, co odróżnia nas, ludzi, od zwierząt – emocjami, współczuciem, chęcią niesienia pomocy w potrzebie. Jej odruch był odruchem człowieczeństwa. A mimo wszystko została za to ukarana. Zmienia się, jednak, co warto zaznaczyć, nie porywa od razu za sobą tłumów, aby wzniecić rewolucję i obalić bezduszny system. Celestine pozostaje sobą, wręcz nie chce, by kojarzono ją z kimś, kto chciałby się buntować przeciw władzy. 

Żyjemy na tym samym świecie, ale nie w tym samym świecie.

Świat, który wykreowała Ahern, nie jest żadną wizją bliższej czy dalszej przyszłości (jak np. w „Nowym wspaniałym świecie” Huxleya), nie odnosi się do konkretnego miejsca i czasu (jak w przypadku Orwellowskiego „Roku 1984”), nie jest też tragiczna i ponura (jak to było w „Igrzyskach śmierci”, do których porównuje się dzisiaj wszystkie powieści dystopijne i chyba nie da się tego uniknąć [choć należy pamiętać, że Collins dystopii nie stworzyła]), ma jednak coś, czego tamte miały dużo mniej – sporą dawkę realizmu. Mogłabym uwierzyć w to, że gdzieś na świecie istnieje taki trybunał, a nawet że powstałby „w naszym ogródku” (czy to w naszym kraju, czy to gdzieś indziej w Europie). Być może jest to spowodowane tym, że Ahern wykreowała świat w pewien sposób alternatywny do naszego – wszystko jest tu, nazwijmy to, na tym samym poziomie cywilizacyjnym, a jedyną zmianą jest właśnie Trybunał, który ma za zadanie karać ludzi za skazy na moralności (a przecież ocena tego, czy ktoś podjął moralnie dobrą czy złą decyzję, powinna należeć tylko do człowieka, a nie być karana przez władzę, i to w tak okrutny, bezduszny sposób, bez możliwości naprawienia swoich przewinień). To świat, w którym jeden błąd kosztuje człowieka całe życie. Świat, gdzie każdy, kto nie jest skażony, pozornie jest idealny. Ale tylko z punktu widzenia systemu. Zaś punktu widzenia człowieczeństwa niekoniecznie. 

Na błędach można się uczyć. Jeśli nigdy nie popełnisz błędu, to nigdy nie zmądrzejesz. [...] Im więcej błędów się popełni, tym więcej się o sobie dowie.

Wizja Ahern nie przeraża, co najwyżej wzbudza lekki niepokój. I tutaj właściwie mam jeden jedyny zarzut do tej powieści. Brakowało mi emocji. Bo owszem, wciągnęłam się w historię Celestine, przeczytałam powieść z uwagą i zainteresowaniem, ale gdzieś po drodze zdałam sobie sprawę z tego, że pewna, mimo wszystko, łagodność tej książki odebrała jej siłę oddziaływania na czytelnika. Mam jednak nadzieję, że „Skaza” taka miała być – to dopiero początek serii, a więc liczę na to, że później Ahern doda jej nieco pazura, tak abym poza zaciekawieniem czuła też gniew, strach czy coś innego, co spowodowałoby, że mogłabym powiedzieć: „to była emocjonująca lektura”.

Podsumowując i wracając do pytania z początku – dystopijna wizja Ahern, choć nieco inna od tych wizji przyszłości, z którymi się dotąd zetknęłam, bardzo mi się spodobała. Siłą tej powieści jest jej realizm oraz główna bohaterka, w której dochodzi do sporej zmiany na przestrzeni całej książki. Nowa odsłona Cecelii Ahern usatysfakcjonowała mnie (choć mimo wszystko mam nadzieję, że nie zrezygnuje z tego, co pisała do tej pory), tak więc będę czekać na kolejny tom, który, mam nadzieję, dostarczy mi nieco więcej emocji. Mogę Wam więc szczerze polecić „Skazę”. A jeśli jesteście fanami Cecelii Ahern i nieco boicie się, że ta zmiana w jej twórczości nie przypadnie Wam do gustu – spróbujcie, moim zdaniem nie ma czego się obawiać. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję organizatorce Book Touru, autorce bloga Lustro Rzeczywistości.

9 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę i bardzo mi się podobała. Chyba najbardziej ze wszystkich przeczytanych przeze mnie książek tej autorki. Świetna młodzieżówka!

    Pozdrawiam, Iza
    Niech książki będą z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tej autorki ,,Love Rosie'', która jest jedną z moich ulubionych książek, zatem fajnie byłoby sięgnąć też po coś innego :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie wypożyczyłam ją z biblioteki, bo jestem jej ciekawa, ale chyba nie dam rady przeczytać. :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka świetnie pokazuje, że każdy z nas ma jakieś wady i nie ma sensu udawać, że jesteśmy idealnie, nieskazitelni, bo to po prostu niemożliwe. W dodatku to wszystko rozgrywa się w świetnie wykreowanym świecie i bardzo miło wspominam tą powieść.
    Pozdrawiam! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam jeszcze twórczości autorki i szczerze mówiąc, jakoś średnio mnie ciągnie do tych powieści. Tyle że tu dałaś ocenę aż 8/10 - wysoko, co zastanawia :) Nie mówię "nie" - nie tak definitywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie przygladałam się dzisiaj tej książce w empiku. Jednak mimo wszystko na razie chyba po nią nie sięgnę. Ten brak emocji przy tak opisywanym systemie trochę mnie odstrasza. Z drugiej strony całość wydaje się być bardzo ciekawa... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po książkę raczej nie sięgnę, bo po powieściach dystopijnych oczekuję właśnie emocji i takiej bardziej skonkretyzowanej wizji świata. Autorka znana jest chyba z romansów i powieści młodzieżowych, więc też obawiam się, jak poradziła sobie w takiej odskoczni od gatunków, które bardziej zna :)
    Pozdrawiam, Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki Ahern lubię, więc i na tę się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazwyczaj nie czytam tego rodzaju ksiązek, ale ta mnie zainspirowała. Pomyślę nad tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń