18 listopada 2016

#75 Autorzy, których chciałabym poznać lepiej, część II (H-Z)


W życiu książkoholika bywa tak, że zakochujemy się w twórczości jakiegoś autora i zachęceni pierwszym tytułem, sięgamy po drugi, potem trzeci, czwarty i tak dalej. Czasami też pomaga temu zjawisku szczególna popularność autora w danym momencie – albo to, że dosłownie wszyscy dookoła czytają jego książki, albo to, że wydaje się je na potęgę w krótkim czasie (co też niejako łączy się z tym pierwszym). Zdarza się również, że czytamy książkę danego autora „na spróbowanie” i podoba nam się ona na tyle, że mamy ochotę na więcej, ale właściwie jakoś po więcej nie sięgamy. I właśnie o takich autorach będzie dzisiejszy post. ;)

Zaznaczam, że będą tu tacy autorzy, których znam z jednej, dwóch lub maksymalnie trzech książek. Lista alfabetyczna. Dzisiejszy post to część druga, obejmująca autorów o nazwiskach od H do Z. Wszystkie grafiki pochodzą ze strony lubimyczytac.pl. Pogrubione tytuły przeniosą Was do recenzji.

1. Helprin Mark

Mark Helprin to autor w Polsce odkryty niedawno, niestety. W Ameryce tworzy od kilkudziesięciu lat, w Polsce zaś wydano dotąd trzy jego książki, z czego jedną 20 lat temu (a teraz jest już chyba nie do zdobycia). Helprin zachwycił mnie najpierw „Zimową opowieścią”, a później utwierdził w tym zachwycie „Pamiętnikiem z mrówkoszczelnej kasety”. Przez te dwie powieści mam ogromną chęć na dalsze zapoznawanie się z jego twórczością i będę trzymać kciuki za to, by wydano więcej jego powieści – a ma ich jeszcze kilka na koncie.






2. Herrmann Elisabeth

Autorka nowa na rynku polskim. Ale dość znana na rynku niemieckim. Ma na swoim koncie kilka książek, u nas wyszły dopiero dwie. Ja sama czytałam tylko „Wioskę morderców” (recenzja w przygotowaniu) i powiem Wam, że mimo paru zgrzytów książka naprawdę mi się podobała i z przyjemnością sięgnęłabym po kolejną. Miło byłoby również, gdyby w Polsce ukazało się więcej książek Herrmann. Akurat co do niej mam dobre przeczucia, bo po „Wiosce morderców” „Śnieżny wędrowiec” ukazał się dość szybko (w przeciągu pięciu miesięcy). Jest szansa!






3. Hłasko Marek

Hłaskę poznałam za sprawą cytatów. Serio. Są na facebooku takie strony, na których umieszcza się cytaty – czy to z książek, czy to z piosenek, nawet filmów. Hłasko zawsze trafiał w punkt, niezwykle mnie zaintrygował. W końcu sięgnęłam po jeden ze zbiorów opowiadań, który wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie, choć to proza dość specyficzna i w pewien sposób niełatwa, zapewne głównie ze względu na czas, w jakim Hłasko tworzył. Najlepiej wspominam opowiadanie „Ósmy dzień tygodnia”. Z ogromną chęcią przeczytałabym coś jeszcze.






4. Karpowicz Ignacy

Karpowicza zna się chyba głównie z „Sońki”, ja jednak przeczytałam jego inną powieść, a mianowicie „Balladyny i romanse”. Rzadko okazuję jakiekolwiek emocje przy czytaniu książki, zazwyczaj wszystko przeżywam wewnątrz. Ale przy „Balladynach...” nie mogłam przestać się śmiać! To jest naprawdę pokręcona książka, a jednocześnie mająca coś, co uwielbiam – dystans do polskości, do naszych wad, obyczajów, zwyczajów, przyzwyczajeń itd. Karpowicz ma jeszcze kilka książek na swoim koncie, które kuszą ciekawymi okładkami (chyba równie pokręconymi jak ta książka). I naprawdę nie wiem, na co ja czekam...!






5. Läckberg Camilla

Jeśli czytaliście poprzednią część, to zapewne pamiętacie, że wspominałam coś o tym, że lubię kryminały. No właśnie... Lubię też zaczynać serie i ich nie kończyć. (Znaczy nie lubię, ale tak robię). Ta autorka znana jest z sagi o Fjällbace. Miałam przyjemność czytać dwa pierwsze tomy i chociaż było to dawno temu, a pamięć już nie ta, to jednak skojarzenia mam jak najbardziej dobre. Tylko że aktualnie jest 9 tomów, mam więc spore zaległości... Läckberg czytałam jeszcze w okresie, w którym głównie pochłaniałam kryminały. Potem zaczęłam czytać więcej i zachciałam poznawać inne gatunki. I przyznam, że tematykę kryminałów kompletnie zaniedbałam. Nie znam większości skandynawskich, znanych autorów. Tę panią, jak widać, ledwo, ledwo.



6. Miłoszewski Zygmunt

Zygmunt Miłoszewski to dla mnie taki fenomen, który wykruszył się z niepisanej zasady złego drugiego tomu, a właściwie zrobił coś więcej, bo ją odwrócił. „Ziarno prawdy”, czyli drugi tom trylogii z prokuratorem Szackim, był moim zdaniem najlepszy, na pewno pobił ostatni „Gniew”, który był dla mnie słabszy, a ponadto jeszcze bardziej zaskoczył od już i tak świetnego i zaskakującego „Uwikłania”. Miłoszewski co prawda nie ma poza tą trylogią wielu innych książek, liczę jednak na to, że jeszcze da mi się lepiej poznać w przyszłości. 






7. Moyes Jojo

Kto nie zna tego nazwiska, ten żyje pod kamieniem. Wydaje mi się jednak, że rzadko kto kojarzy Moyes z innych tytułów niż „Zanim się pojawiłeś” i kontynuacji tej książki. A kilka ich jest. Moyes zrobiła (przynajmniej u nas, nie wiem, jak poza Polską) karierę z takim opóźnionym zapłonem – nie da się ukryć, że ekranizacja jej książki bardzo jej w tym pomogła, niemniej w gruncie rzeczy nie ma chyba w tym niczego złego, jeśli naprawdę na to zasługuje. Na razie tylko jedna jej powieść za mną, dlatego trudno mi się wypowiedzieć na ten temat, wiem jednak, że była to bardzo dobra książka, a więc naturalnie chciałabym przeczytać i inne.






8. Mróz Remigiusz

A ten, kto nie zna tego nazwiska, żyje chyba w innej galaktycd. Mróz wychodzi nawet z lodówek (co w sumie naturalne). Gdzie nie spojrzysz, tam Mróz (w końcu zbliża się zima). Paradoksalnie Mróz jest nawet latem. W tym roku był osiem razy (nie licząc prac zbiorczych). OSIEM. Osiem wydanych książek w jednym roku. Wydaje od 2013, ale trzeba przyznać, że rynek podbił w obecnym jeszcze 2016 roku. Po przeczytaniu trzech jego książek, „Parabellum. Prędkość ucieczki”, „Ekspozycji” i „Przewieszeniu”, wcale się nie dziwię. I to już nawet nie jest autor, którego chciałabym poznać lepiej – bo ja wiem, że to zrobię. Czekają na mnie na półce jeszcze trzy jego książki. A coś czuję, że kiedy i te się skończą, nie będę miała problemu z kupnem kolejnych.




9. Myśliwski Wiesław

To również autor, którego poznałam dzięki cytatom. Co więcej – od wpływem jednego czy kilku z nich kupiłam książkę. Było to „Ostatnie rozdanie” i zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Chociaż Myśliwski znany jest chyba bardziej z „Traktatu o łuskaniu fasoli” i „Widnokręgu”, za które otrzymał Literacką Nagrodę Nike. I chyba te dwie pozycje chciałabym poznać najbardziej na razie. W „Ostatnim rozdaniu” spodobała mi się taka lekko, nienachalnie podana filozoficzna, refleksyjna treść. Była to książka poruszająca ważne sprawy, które od wieków zajmują człowieka, ale jednocześnie powieść – z fabułą i bohaterami. Jeśli inne jego książki też takie są, to myślę, że będą mi się podobały.




10. Nabokov Vladimir

Nabokov długo przyciągał mnie swoją „Lolitą”, aż w końcu przeczytałam i zachciałam więcej. Przede wszystkim więcej tego cudownego, oryginalnego stylu – bo chyba to zrobiło na mnie największe wrażenie. W „Lolicie” wspaniale operuje słowem, można tylko pozazdrościć takiego talentu. Na półce czekają na mnie dwie jego książki: „Patrz na te arlekiny” i „Zaproszenie na egzekucję”. Myślę jednak, że kiedyś zaopatrzę się też w inne, bo wydawnictwo Muza wydaje je w piękny sposób (ja wcale nie jestem okładkową sroką).






11. Orwell George

Z Orwellem kojarzę tylko dwa tytuły i oba już znam – „Folwark zwierzęcy” i „Rok 1984”. A wiem, że ma jeszcze inne powieści na koncie, nie mówi się o nich jednak tak dużo o tych dwóch. Obie te książki, które wymieniłam, podobały mi się bardzo, zwłaszcza „Rok 1984”, który zrobił na mnie spore wrażenie. Przede wszystkim jestem ciekawa, czy cała jego twórczość jest taka silnie związana z polityką, jak te dwie książki. Poza tym, wiadomo – klasyk. A ja lubię klasykę. (Albo precyzyjniej: lubię się z nią mierzyć).






12. Oswald James

O, proszę, jak już czytam kryminały, to mniej znanych autorów. Oswalda czytałam na samym początku tego roku, sięgnęłam wtedy po „Z przyczyn naturalnych”, czyli kolejny pierwszy tom serii. Zagranicą seria liczy sobie sześć tomów, w Polsce na razie cztery. Czyli znowu mam trochę do nadrobienia. Oswald może nie jest geniuszem w gatunku, jakim jest kryminał, ma jednak zadatki na dobrego pisarza i jestem ciekawa, czy jego warsztat w kolejnych tomach się rozwinął. Poza tym: czy czytaliście kiedyś kryminał z nutką fantasy? Bo ja nie. Aż do tamtej książki. Podoba mi się taka drobna innowacja.





13. Prus Bolesław

Ręka w górę, kto czytał „Lalkę”! Wiem, że jest sporo zwolenników tej książki, ale też dużo przeciwników. Ja należę do tych pierwszych. (I w sumie nie rozumiem, jak można nie lubić „Lalki”! :D). Ciekawi mnie reszta twórczości Prusa, zaopatrzyłam się zresztą w grubaśne tomiszcze o tytule „Emancypantki”, ale z racji objętości czeka na lepsze czasy (pewnie na wakacje). Czaję się jeszcze na „Faraona”, którego byłam bliska kupienia, ale postanowiłam najpierw przeczytać tę poprzednią (a nuż „Lalka” to jego najlepsza powieść i reszta nie przypadnie mi do gustu). Chciałabym poznawać klasyków, tym bardziej polskich, więc naturalnie Prus jako autor mnie interesuje.




14. Rutherfurd Edward

Nieustannie robią na mnie wrażenie dwie rzeczy: szeroka wiedza historyczna tego autora i objętość jego książek. Rutherfurd pisze o miastach – w Polsce wydano dwie jego powieści, na dniach wychodzi trzecia. Mnie porwał „Paryżem”, późniejszym „Nowym Jorkiem” (recenzja w przygotowaniu) ciut mniej, ale również świetnie czytało mi się tę powieść. Niemniej chyba głównie dzięki niemu zainteresowałam się czymś takim jak powieść historyczna, Rutherfurd bowiem pokazuje, że powieść historyczna nie musi być nudna (a takie miałam wspomnienia z Sienkiewicza na przykład). Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnych jego książek.





15. Schmitt Eric-Emmanuel

Przyznaję się bez bicia, że wolę dłuższą formę niż krótszą. I tu mam ze Schmittem konflikt interesów, bo on nazywany jest mistrzem krótkiej formy, opowiadań. Przekonałam się jednak za sprawą „Trucicielki i innych opowiadań”, że krótkie teksty nie muszą być złe – trzeba tylko umieć je pisać, a Schmitt z pewnością to potrafi. Zresztą – jest autorem też normalnych powieści, więc jeśli opowiadania mnie zmęczą, zawsze mogę spróbować czegoś dłuższego. Do zdobycia książek Schmitta zbieram się już od jakiegoś czasu, do tej pory niezbyt mi wyszło, niemniej coś czuję, że w końcu i na niego przyjdzie pora.





16. Spindler Erica

Ta pani ma całkiem sporą ilość książek na swoim pisarskim koncie, a jakoś wydaje mi się, że jest nie za bardzo znana. Czy się mylę? Rzadko o niej słyszę, rzadko czytam recenzje jej książek, rzadko widzę, że ktoś je poleca, a zupełnie nie wiem czemu, bo czytałam dwie i obie były bardzo dobrymi kryminałami. Miło byłoby bardziej zagłębić się w jej twórczość, w ogóle więcej się o niej dowiedzieć, bo pozostaje trochę w cieniu.








17. Żulczyk Jakub

Na koniec polski akcent. Autor dla mnie dosyć zmienny w swojej twórczości, bo tak: „Zmorojewo” było słabe, „Zrób mi jakąś krzywdę” dobre, ale dopiero „Ślepnąc od świateł” wgniotło mnie w fotel i rozbroiło. Zostały mi jeszcze jego dwie książki do przeczytania (nie licząc kontynuacji „Zmorojewa”, bo nie zamierzam po nią sięgać), nieco mało, chyba za mało, żeby go bliżej poznać. Wiem jednak, że aktualnie coś pisze, tak więc jak już owo „coś” zostanie wydane, to z przyjemnością się w to wgryzę. 







Tak więc podzieliłam się już całą listą autorów, których chciałabym poznać lepiej. Zdaję sobie sprawę z tego, że to stan tylko na tę chwilę, bo ciągle poznaję nowych twórców i wielu z nich chciałabym poznać lepiej. Tak to już jest z nami, książkoholikami... Widzę, że przede mną sporo do nadrabiania. Zatem napiszcie, od kogo powinnam zacząć, kto jest Waszym ulubionym autorem z tego grona, a kogo odradzacie? Podzielcie się też swoją listą! ;)

12 komentarzy:

  1. Ciekawie prezentuje się twoja lista. :D Sama chciałabym wreszcie poznać twórczość Orwella i Vladimira :D No i chciałabym przeczytać inne książki pani Jojo Moyes :)
    Pozdrawiam WiktoriaCzytaRazemZWami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obu panów serdecznie polecam, co do innych książek Moyes na razie nie mogę się wypowiedzieć, jak widać. :D

      Usuń
  2. No akurat Mroza poznać i się spotkać to nie problem, bo on jest wszędzie, na targach też co roku się pojawia.
    Z tej listy chętnie jeszcze Orwella bym poznała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat co do targów problem jest... z kilometrowymi kolejkami do niego! :D

      Usuń
  3. Również chciałabym poznać bliżej twórczość Mroza, bo fakt - on jest wszędzie :D
    Kto czytał "Lalkę" i mu się podoba? Ja! No, zostało mi jeszcze coś około 100 stron do końca, ale wiem, że to 100 stron też mi się spodoba :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie może być inaczej, "Lalka" jest świetną powieścią! :D

      Usuń
  4. Ojej! Żulczyk! ♥
    Mogłabym wybrać się z Tobą na spotkanie do Hałasko, Läckberg, Moyes, Mróz, Myśliwski, Nabokov oraz Schmitt! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też należę do zwolenników "Lalki", aczkolwiek nie czytałam innych książek autora, ale może kiedyś to zmienię :)
    Z Nabokovem nie miałam jeszcze przyjemności (mam nadzieję, że przyjemności), ale od dłuższego czasu planuję sięgnąć po "Lolitę".
    „Wioskę morderców” mam w czytniku i liczę na wyśmienity kryminał :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, co powiesz po przeczytaniu "Lolity" (do czego bardzo zachęcam), bo z reguły czytelnicy tej książki są co do niej mocno podzieleni - głównie na dwa obozy: uwielbiających i nienawidzących. Ze stanowiskami pośrednimi się chyba nie spotkałam :D A co do "Wioski..." - w końcu może zabiorę się za napisanie jej recenzji, natomiast teraz powiem tylko tyle, że wyśmienitym kryminałem bym tego nie nazwała, ale czytało się przyjemnie. Niemniej połapałam się, o co chodzi, gdzieś w połowie... :D

      Usuń
  6. Chętnie bym poznała Remigiusza Mroza, jako jedynego go kojarzę stąd, no oprócz Moyes, za którą nie przepadam :D

    OdpowiedzUsuń