O dobrych książkach, takich, które trafiają w stu procentach w nasz gust, pisze się najtrudniej. Dlatego pierwsza część tej serii ostatecznie nie doczekała się recenzji po tym, jak przeczytałam ją już ponad rok temu. Dopiero teraz zebrałam się w sobie, by chociaż trochę opowiedzieć Wam o swoich wrażeniach, przy okazji pisząc także o drugiej części. Zadanie nie było łatwe, ale jakoś dałam radę, chociaż chyba nie jestem w stanie przekazać w pełni swoich odczuć. Ta seria to życie. (A Jamie… ach…)
