Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larry McMurtry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Larry McMurtry. Pokaż wszystkie posty

10 stycznia 2018

[168] Świat, który odchodzi… – „Na południe od Brazos”


Nigdy nie posądziłabym siebie o lubienie westernów. Nie pamiętam, żebym jakiś oglądała, o czytaniu nie wspominając. Kiedy myślę o tym gatunku, przed oczami stają mi różne, zapewne dosyć typowe dla niego obrazy: zmęczeni życiem podstarzali mężczyźni spędzający dnie w gospodach podających głównie alkohol; rozległe, pustynne tereny, które nie mają w zasięgu wzroku ani początku, ani końca; szeryf machający złotą gwiazdą przed oczami kryminalistów; łapanie bydła na lasso; strzelaniny, bijatyki, pościgi; konie, a na tych koniach głównie mężczyźni, zero kobiet. Monumentalne (używam tego słowa z pełną odpowiedzialnością) dzieło Larry’ego McMurtry’ego było moim pierwszym pełnym, prawdziwym i świadomym zetknięciem z westernem. Czy przekonało mnie do Dzikiego Zachodu?