Witam Was już po raz drugi w podsumowaniu. Maj w sensie nie-książkowym wypadł całkiem dobrze. Pogoda w końcu wydaje się polepszać. W szkole też robi się goręcej. Wszyscy czują już zbliżający się koniec roku szkolnego, a więc zaczyna się szaleństwo sprawdzianowe ze strony nauczycieli, a nam, uczniom, już coraz mniej chce się siedzieć w dusznych salach, podczas gdy na dworze jest taka piękna pogoda. Już oficjalnie i definitywnie zostałam najstarszym rocznikiem i jeśli chociaż raz na dzień nie usłyszę słowa „matura”, to naprawdę traktuję to niemal jak cud... :) Tak czy inaczej, z maturą w perspektywie czy bez, książki są stałym elementem dnia. Maj wypadł trochę lepiej niż kwiecień, chociaż dziwię się, patrząc na to, ile godzin spędziłam, leniąc się zamiast czytać... To mi tylko pokazuje, że gdybym była odrobinę mniej leniwa, mogłabym czytać dużo więcej, przez co czuję pewnego rodzaju motywację. Ale przejdźmy w końcu do rzeczy!