Po głowie chodziły mu różne komunały, między innymi to, że cel uświęca środki, a także niefortunna mądrość głosząca, iż nie da się zrobić omleta, nie rozbijając jaj. Nie dało się jednak uciec przed prostym faktem: przekroczył granicę. W najgorszym razie czekało go postępowanie dyscyplinarne i nagana. W najlepszym przypadku mogło mu się upiec. Gra była warta świeczki.
Paradoksalnie zmieszanie siebie samego z błotem trochę go uspokoiło. Pod względem emocjonalnym opadł na dno, od którego można było się już odbić z powrotem ku powierzchni uczuć. Powoli się wyprostował, wyrównał oddech. Czasu nie cofnę - pomyślał, wciskając się za kierownicę. - Co spieprzyłem, to pozostanie spieprzone. Ale mogę jeszcze ratować to śledztwo.
Pierwszy miesiąc wakacji minął mi jak z bicza strzelił. Udało mi się jednak trochę poczytać i nareszcie, pierwszy raz od wielu, wielu miesięcy, jestem zadowolona ze swojego czytelniczego oraz blogowego wyniku. Jeśli jesteście ciekawi, z jakimi książkami spędziłam miniony miesiąc – serdecznie zapraszam!