W dzisiejszym Czytało się będzie o trzech książkach z październików poprzednich lat. Będzie parę słów na temat polskiej powieści grozy skrzyżowanej z powieścią gangsterską, padnie też kilka zdań o powieści z ważnym wątkiem o konflikcie palestyńsko-izraelskim, a także opowiem Wam o książce, w której narratorem jest niezwykle inteligentny pies wierzący w to, że odrodzi się jako człowiek.
25 października 2018
22 października 2018
[224] Jak to zachwyca, kiedy nie zachwyca?* – „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”
Przy książkach takich jak „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” zaczynam się zastanawiać, czy to ja jestem za mało empatyczna i wrażliwa, czy to jednak ciężar gatunkowy nakłada dużo na czytelnika i dodaje plus pięć do podobania się. Nie przeczę oczywiście, że ta publikacja może się podobać pewnej grupie ludzi. Ale nie jestem też przekonana co do tego, czy rzeczywiście ta książka aż tak się wszystkim podoba. Może to teoria spiskowa, może przesadzam, może kogoś tym urażę (niezamierzenie – z góry jednak przepraszam), jednak odnoszę wrażenie, że poruszanie tak osobistego tematu jak śmierć matki sprawia, że mamy opory przed tym, by powiedzieć: nie zachwyca mnie to. Czytałam już jedną tego typu książkę w tym roku (fabularyzowaną, ale opartą na prawdziwych wydarzeniach, sprawdź: Są takie mainstreamy, których nie chciałabym się wyłamywać) i mam teraz wrażenie déjà vu. Bo mam w zasadzie takie same odczucia; książka „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” nie wywołała we mnie takich emocji, jak u znakomitej większości czytelników.
18 października 2018
[223] Proza życia – „Nie, po prostu nie”
Znacie tę sytuację, w której pokazujecie komuś jakiś superzabawny filmik albo mem, a ta osoba patrzy na Was jak na świra i jedyne, co możecie zrobić, to skwitować to krótkim „mnie śmieszy”? Z książką „Nie, po prostu nie” przeżyłam coś odwrotnego. Powieść ta była promowana jako zabawna, komiczna, przepełniona czarnym humorem w stylu „Dnia świra” satyra na nasze życie. Tak polski wydawca, jak i zagraniczni recenzenci, których blurby znajdują się na tej książce, znaleźli w tej książce coś zabawnego. I jedyne, co ja mogę zrobić, to powiedzieć: mnie nie śmieszy. I wydaje mi się, że celem Niny Lykke nie było rozbawienie czytelnika.
15 października 2018
[222] Kiedy emocje opadną – „Zawsze jest przebaczenie”
Lojalnie uprzedzam, że jest to czwarty tom, a recenzja zawiera naturalnie spoilery do trzech poprzednich części.
Zbiorcza recenzja dwóch pierwszych tomów znajduje się tutaj: Nie-rodzina, a recenzja tomu trzeciego tu: O trylogii, która stała się sagą.
Ten rok zdecydowanie należy do Anne B. Ragde, jeśli chodzi o to, co czytam i czym się zachwycam. Moja przygoda z tą autorką i jej sagą rodziny Neshov zaczęła się w czerwcu zeszłego roku, a pierwsza część trafiła do mnie właściwie przypadkiem, bez zapowiedzi. Zanim jednak sięgnęłam po część drugą, minęło trochę czasu – stało się to w lutym tego roku. Nie przywykłam do czytania serii, cyklów czy sag w tak szybkim tempie, zazwyczaj dawkuję sobie kolejne tomy; przy sadze rodziny Neshov po prostu tak nie potrafię. „Zawsze jest przebaczenie” to czwarta część opowiadająca o losach tej rodziny, trzecia, którą przeczytałam w tym roku, i na pewno nie ostatnia – bo piąty tom czeka już na półce.
12 października 2018
#151 Czytało się (19): Październik, cz. 1 | Wpływ wojny na żołnierza, miasto jako główny bohater książki i o tym, jak naprawić popełnione błędy
W dzisiejszym Czytało się powrót do źródeł, czyli do początków tego bloga. Przedstawię Wam trzy książki, które recenzowałam w pierwszym miesiącu swojej działalności na Bohaterze Fikcyjnym. Będzie coś o tym, jak wojna wpływa na żołnierza, będzie o powieści, w której główną rolę gra pewne miasto, i o naprawianiu błędów. Zapraszam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




