13 marca 2018

[177] Bo chodzi o to, żeby działać – „Unf*ck yourself. Napraw się!”





Zawsze byłam poradnikowym sceptykiem. Nigdy nie czytałam poradników, nigdy nie próbowałam zmienić swojego życia dzięki pomocy popularnych dzisiaj coachów, rzadko kiedy w ogóle słucham czyichś rad. Żyję w przeświadczeniu, że sama wiem, co jest dla mnie najlepsze, więc jeśli będę chciała zmiany, to po prostu ją wprowadzę. I nie, książka Gary’ego Johna Bishopa nie zmieniła mojego sposobu myślenia. Ale tak, podobała mi się i tak – spuszczę z tonu, jeśli chodzi o poradniki. Może nie są aż takie złe i nieprzydatne, jak mi się zawsze wydawało?

9 marca 2018

#125 Czytało się (5): Marzec, cz. 1 || Dwie podróże do Argentyny, ironia i klasyczny kryminał


Co ciekawego w dzisiejszym Czytało się? Zabieram Was w podróż do Argentyny – i to dwa razy, opowiem także o książce, która ocieka ironią i ukazuje naszą polską rzeczywistość w krzywym zwierciadle, udamy się również na miejsce zbrodni w skutym lodem małym miasteczku w Alpach. Zaciekawieni? Zapraszam!


8 marca 2018

#124 Literacki Dzień Kobiet: 4 fikcyjne postaci żeńskie, które uwielbiam i 2 prawdziwe kobiety, które podziwiam


W dzisiejszym poście przedstawię Wam łącznie sześć kobiet, które z jakichś powodów bardzo lubię. O wszystkich przeczytacie w książkach – dwie z nich są jak najbardziej realne, stąd podział na beletrystykę i literaturę faktu. Zapraszam! 
No i wszystkiego najlepszego dla wszystkich pań w dniu naszego święta!


6 marca 2018

[176] Nie-rodzina – Saga rodziny Neshov (tomy I i II): „Ziemia kłamstw” i „Raki pustelniki”


Norwegia, tak samo jak reszta krajów skandynawskich, kojarzy mi się głównie z kryminałami. A jednak okazuje się, że norweskie pejzaże – w naszej wyobraźni najczęściej skute lodem – nie są jedynie świadkami krwawych, zagadkowych morderstw, ale także skomplikowanych relacji rodzinnych, na co postawiła Anne B. Ragde w swojej sadze. A więc saga rodzinna z Norwegii… Czy to faktycznie może działać? 
 

2 marca 2018

#123 Podsumowanie lutego 2018 + stosik


Luty – najkrótszy miesiąc w roku, a mnie jakimś cudem udało się przeczytać naprawdę sporo! Być może zawdzięczam to sesji, która była dla mnie łagodna i dzięki niej miałam dwa tygodnie wolnego (a jeśli liczyć czas między jednym egzaminem a drugim, w którym też czytałam dużo, to nawet trzy tygodnie wolnego). Rzuciłam się na książki, jakbym była na głodzie! Tym razem seriale poszły w odstawkę, więc zapewne i to przyczyniło się do tego, że miałam dużo czasu na czytanie. Jesteście ciekawi, z jakimi tytułami spędziłam luty? Zapraszam!