Wyobrażasz sobie, że świat, jaki znasz, okazuje się tylko małą cząstką czegoś większego, czegoś, co przed Tobą ukrywano? Nagle tracisz grunt pod nogami, nie jesteś już niczego pewien, czujesz się tym przytłoczony. Wydaje ci się, że niczego już nie rozumiesz i trudno jest ci się pogodzić z faktem, że od teraz już nic nie będzie takie samo. Ten większy świat cię przeraża, jest za duży i zupełnie nieznajomy. Wolisz ten mniejszy, ten swój, który bardzo dobrze znasz, ale nie możesz już do niego wrócić.
Wyobrażasz sobie bycie osobą, która o tym wszystkim wie, zna ten większy świat, doświadczyła go, ale aby chronić kogoś bliskiego, musi go ukrywać? Zostajesz nagle zamknięty w przestrzeni o wiele mniejszej, twój świat ogranicza się tylko do tego miejsca, nie możesz się z niego wydostać. Robisz wszystko, by z niego uciec, ale wraz z kolejnymi nieudanymi próbami twoja nadzieja powoli gaśnie. Musisz opiekować się kimś innym, kto tego większego świata nie zna, przez co i jemu, i po części także sobie wmawiasz, że nie istnieje nic poza ograniczoną przestrzenią, w której żyjecie.
I jedna, i druga perspektywa są straszne. Ale obie są prawdziwe.




